Górne Łużyce – historie znane i nieznane: Historia jednej księgi, jednej szkoły
Dodane przez admin dnia Kwiecień 29 2017 11:00:00
Nadchodzi wreszcie upragniony koniec II wojny światowej. Zanim on jednak nastąpił, Wielka Trójka spotyka się, był podzielić świat, by podzielić wpływy, by ustalić kto swój, a kto obcy… Był więc Teheran, Jałta, Poczdam. W tych miasta sprawa Polski zostaje załatwiona bez udziału samych Polaków. Jakie granice, jaki ustrój, jacy sąsiedzi, jakie przymierza, kto wróg, a kto przyjaciel, o wszystkim miano zdecydować za Polaków.
Treść rozszerzona
Miano i zdecydowano. Polakom, walczącym od pierwszych dni drugiej wojny światowej z bronią w ręku przeciwko najpierw narodowemu socjalizmowi, a potem komunizmowi, pokazano ich miejsce w Europie. Brutalnie obdarto ich z tego, co można było obedrzeć. Zabrano im też ich domy, kościoły, cmentarze… Ruszyła więc lawa ludzkiego nieszczęścia w wędrówkę ku nowemu, ku nowym domom, ku nowej świadomości i rzeczywistości.

Wędrówka ludów rozpoczyna się też w całej Europie. Płacz, lament, przerażenie w oczach, ludzka bezradności…Jak będzie tam, gdzie będzie nasz nowy dom, czy kiedyś wrócimy w swe rodzinne strony. Same znaki zapytania, same wykrzykniki, same…

Na drodze małej części tej masy ludzi, wędrującej po zakończonej wojnie, staje mała miejscowość na styku Dolnego Śląska i Górnych Łużyc. Zwie się ona z niemiecka Friedersdorf. Szybko też, przybyli tutaj z różnych regionów Polski przedwojennej, zmieniają jej nazwę na Kuźnica-Kuźnice.

Wieś zasobna, wieś duża- pałac, kościół szkoła, gospoda, piekarnia, rzeźnia. Ba, nawet na początku wsi stacja paliw tuż obok gospody. Wieś zelektryfikowana. Wszystko co do życia potrzebne. Wszystko poza… poza grobami bliskich, poza znajomy sadem, znajomą dróżką wśród drzew i łanów zboża…. Wszystko?!

Wędrówka dla wielu właśnie tutaj dobiegają końca. Trzeba zacząć żyć. Rozpoczynają, próbują więc zapuścić w tę ziemię swe korzenie. Jednym jest łatwiej, innym znacznie trudniej. I jeszcze do tego dochodzą problemy z wszechobecnymi bandami szabrowników, które łupią co się da i kogo się da! Obyczaje, tak podupadłe podczas wojny, tutaj mają swe ujście pod postacią grabieży, gwałtów, zabójstw.

Ludność, nowoprzybyła do Friedersdorfu, próbuje się organizować w samoobronę, tworzy się swoista milicja obywatelska. Nie oddamy tego, co nam dano tutaj. Nie oddamy naszej nowej ziemi szabrownikom ludzkich serc i dobytku.

Po w miarę ustabilizowaniu swego życia codziennego w nowej, małej ojczyźnie, nadszedł czas na to, co daję siłę każdemu człowiekowi.

Tą siłę tworzy w każdym jego wiedza. Tą wiedzę daje szkoła. Mała skromna, biedna, ale nasza. Nasze dzieci muszą poznać swych bohaterów, swych poetów, swoje myśli spisane po polsku. Muszą też poznać swój kraj, nowy kraj w nowych granicach. A i liczby nie są bez znaczenia. Muszą z nowych mieszkańców Friedersdorfu- Kuźnic powstać nowe zastępy rolników, piekarzy, robotników, naukowców, ludzi zwykłych, dobrych. Muszą i powstają.

Nowe źródło wiedzy tworzy się wraz z powstaniem Publicznej Szkoły Powszechnej w Kuźnicach. Oj, czeka ją orka na ugorze. Brak książek, brak zeszytów, brak pomocy naukowej, brak kredy… brak wszystkiego. Tylko zapału do nauki jest nadmiar. Trzeba go zamienić w nowe zastępy przygotowanych do życia ludzi.

Choć może to nie jest nasza rzeczywistość, choć może orzeł jest biały ale taki jakby stojący w cieniu sierpa i młota, to jednak trzeba tworzyć nowe umysły, które zatęsknią kiedyś do prawdziwej wolności…

Pierwszy wpis w Kronice Szkolnej Publicznej Szkoły Powszechnej w Kuźnicach pochodzi z 3 września 1946 roku. Dokonuje go pierwszy „nauczyciel kierownik” Czuj Tadeusz. Wpis jakże lakoniczny (bo o czym tutaj pisać na początku życia nowej szkoły?) Kierownictwo Szkoły w Kuźnicach objąłem dnia 3.IX.1946. Przystępuję zatem do pisania i uwieczniania w tej księdze ważniejszych zdarzeń na temat naszej szkoły. Księga ta prowadzona od chwili odzyskania Ziem Zachodnich obejmie całokształt życia tutejszej szkoły. Niech służy więc Szkole i Potomności. Niech służy! I posłużyła.

Kronikarz na jej łamach próbuje przedstawić krótką historię szkoły w Kuźnicach. Według kroniki niemieckiej szkoła w Kuźnicach (Friedersdorfie. przyp. autora artykuły) została założona w roku 1878. Przeciętna liczba uczniów wahała się od 200 do 350, w zależności od stanu dzieci w wieku szkolnym. Szkoła posiada pięć klas i miała przydzielone trzy siły nauczycielskie.

Jak widać bardzo lakoniczny wpis. Mówi on jednak o tym, że kierownik szkoły miał dostęp do kronik niemieckich, które niestety nie zachowały się do dnia dzisiejszego.

Następny wpis w kronice mówi nam więcej o powstaniu szkoły. Ach jakie to były pionierskie czasy. Naskutek (pisownia zachowana w oryginale) napływu elementu polskiego wynikła paląca konieczność uruchomienia polskiej szkoły. Rok 1945 jest datą, kiedy to dnia 25.X. rozpoczęto normalne zajęcia szkolne. Rozpoczęto je pod kierownictwem Pani Kołodziej Marii, która na własne życzenie i prośbę została przeniesiona do powiatowego miasta Lubania z dniem trzeciego września tysiąc dziewięćset czterdziestego szóstego roku. Nowouruchomiona szkoła posiadała czynne cztery klasy I, II, III, IV ilość uczniów uczęszczających wg. stanu z dnia 15.VI.1946 wynosiła 59 uczniów.

A więc to nie 1946 rok jest rokiem powstania szkoły, a rok 1945! 25 października. Ile to lat minęło, ile to lat.

Kierownik szkoły, kierowany potrzebą utrwalenia na piśmie początków szkolnictwa polskiego na tych ziemiach po II wojnie światowej, pisze dalej w kronice szkolnej bardziej szczegółowe informacje o szkole i życiu szkolnym. Z chwilą objęcia kierownictwa w Publicznej Szkole Powszechnej w Kuźnicach, napotkałem na dosyć poważne trudności, poważne braki w szkole, konieczność zapobieżenia im, szybkie zorganizowanie szkoły, przy równoczesnym nieobeznaniu z miejscowemi stosunkami nastręczały powodu do wydobycia całej energii. Szkołę uruchomiłem dnia 3.IX.1946 r. nabożeństwem w kościele w Olszynach (obecna Olszyna przyp. autora) Następnego dnia z pomocą nauczyciela Henryka Czuja, rozpoczęliśmy normalne zajęcia szkolne. Dotychczas zostało uruchomione pięć klas, obejmujących łącznie 102 uczniów i uczennic. Szkoła ma jednak charakter szkoły pełnej, siedmioklasowej i stosownie do tego zostanie przyznana jej, większa ilość sił nauczycielskich. Naukę religii prowadzi dojeżdżający z Olszyn kś. prob. ks. Stefański Władysław.

Oj były to czasy pionierskie. Nikt jednak nie zastanawiał się ani chwili, czy potrzebny jest ten trud, czy szkoła jest potrzebna. Wzięto się do ciężkiej pracy i powoli wyłaniała się z masy trudności, jakie co dzień stawał na drodze szkoły, nauczycieli i uczniów.

Już 19 września 1946 roku kierownik szkoły pisał o ważnej potrzebie przeznaczenie na szkołę kolejnego budynku. Tą potrzebę wyraził również wizytator, który odwiedził szkołę 19 września. Za palącą konieczność uważa on przeznaczenie drugiego budynku na użytek szkoły(…). Kierownik informuje na łamach kroniki o założeniu koła P.C.K w którym jest 65 członków.

Bardzo ciekawy wpis z tego samego okresu dotyczy biblioteki szkolnej w Kuźnicach. Co on zawiera? Dotychczasowa biblioteka uczniowska jest dopiero w stadium początkowego rozwoju. Obejmuje ona kilka książek i broszur, umieszczonych pod 19-ma numerami i oddanemi na użytek szkoły.Dziewiętnaście książek i broszur! Nauka toczy się bez względu na problemy.

Już na początku istnienia szkoły nauczyciele i uczniowie uczestniczą w odbudowie kraju ze zniszczeń wojennych. W związku ze zbiórką na odbudowę Warszawy, szkoła złożyła 823 zł. Społeczność wiejska dzieli się tym co ma, mimo skromnych swych możliwości.

Znakiem minionych czasów jest wpis z października 1946 roku. W dniu 19.X.1946 odbyła się spowiedź dzieci, komunia dnia 20.X.46.

Dobrodziejstwo kronikarza i jego kroniki pozwala nam wniknąć w tak delikatne tematy jak spowiedź i komunia. Ten wpis pokazuje, jak toczy się życie w Polsce, że jeszcze pozwala się na uczestnictwo społeczeństwa w obrządkach religijnych. Jeszcze to wolno…Odbywają się jasełka, na które przychodzi ludność miejscowa. Publiczność była b. liczna i przyjęła widowisko serdecznie, darząc ciągłymi oklaskami.

Jednak nie tylko sprawami duchowymi żyła szkoła. W murach szkoły, a w zasadzie na placu przed szkoła odbywały się też zawody sportowe. Dnia 9.II 1947 odbyły się w naszej szkole zawody uczniowskie, w biegu na przestrzeni 6 km, trzech uczniów odznaczenie i nagrody w postaci słodyczy. Sześć kilometrów! Które dziecko w szkole podstawowej dzisiaj przebiegłoby taki dystans?! W potoku różnych wpisów w księdze szkoły, ciekawym jest wpis w czwartego maja 1947 roku. W tym to dniu szkoła obchodziła uroczyście dzień oświaty. Szkoła, jak pisze kronikarz, została na to święto udekorowana kwiatami. Uroczyste zakończenie roku szkolnego pierwszego roku zapisanego w kronice następuje 28 czerwca 1947 roku. Sto dwadzieścia dzieci z nauczycielstwem wzięło udział w nabożeństwie w kościele parafialnym w Olszynie, poczem w szkole odbyło się przyjęcie dzieci zorganizowane przez Komitet Rodzicielski. Jak pisze kronikarz, następnie wręczono świadectwa uczniom.

Zakończenie roku szkolnego w tak uroczystej oprawie daje nam opis jeszcze jednego ciekawego elementu z życia i historii wioski. Otóż 28.06.1947 roku miejscowość ma już nazwę Biedrzychowice, choć jeszcze pieczątka szkoły jest ze stara nazwą - Kuźnice.

Nowy rok szkolny wsi Biedrzychowice rozpoczyna się ot tak zwyczajnie. Ilość dzieci zmniejsza się ze 120 do 114 (stan na 25.09.1947 r.)

Nic nie zapowiada tragedii jaka rozegra się w szkole 10 października 1947 roku. W tym to dniu o godzinie 21-szej… oddajmy jednak „głos” kierownikowi szkoły. Pożar wybuchł dnia 10.X.47 o godzinie 21, w przyległych budynkach gospodarza spowodu podpalenia jego zagrody. Jest to wielka strata dla tak biednej miejscowości. Brak szkoły, co dalej z dziećmi…?

Zapis kronikarza mówi nam, że już 11 dni później przyznaje się szkole nowy budynek, który czasowo do momentu odbudowy po pożarze starej szkoły będzie pełnił obowiązki Szkoły Powszechnej. Nowa szkoła ma teraz swą siedzibę w budynku nr 41.

W maju 1948 roku widać już w zapisach kroniki wpływ nowej władzy i jej nacisku na inne święta, inną tradycję. Otóż 1 maja 1948 roku jest obchodzony w szkole bardzo świątecznie, organizuje się też uroczystą akademię. Idzie nowe.

Święto Oświaty 4 maja 1948 roku odbywa się pod hasłem walki z analfabetyzmem. Młodzież przeprowadziła zbiórkę uliczną na cel walki z bolączką przeszłości, analfabetyzmem. No i jeszcze jedno nowe święto w zapisie kroniki szkoły. Tym świętem jest dzień zwycięstwa, który ma w murach szkoły również swą uroczystą akademię. W dniu 27 maja 1948 r. jeszcze dzieci biorą udział w uroczystościach religijnych w Olszynie. W kronice szkolnej one powoli będą odchodzić w zapomnienie.

Do szkoły w Biedrzychowicach 22 czerwca 1948 r. zawitało kino. Kino w tym okresie było czymś wielkim i niedostępnym dla dzieci wiejskich. Na dodatek to kino naukowe, to dopiero gratka dla dzieci. 22.VI. 48 odbyło się w tut. szkole wyświetlanie filmów naukowych dla klas I, II, III, IV, V.

26 czerwca 1948 roku kończy się kolejny rok szkolny. Rok który przyniósł pożar budynku szkoły, zmianę jej siedziby, wejście nowych świąt do rzeczywistości nie tylko szkolnego społeczeństwa ale także do świadomości narodu. Rok szklony kończy msza święta w kościele parafialnym w Olszynie. Ten fakt wskazuje na to, że kościół w Biedrzychowicach jeszcze nie służy społeczności biedrzychowickiej. Jeszcze nie. Rok w kronice kończy jej kierownik na wpisie z 26.06.1948 roku. Kończy go przystawiając nową pieczątkę szkoły z nazwą miejscowości Biedrzychowice.

Rok szkolny 1948/49 rozpoczyna się 1 września od uroczystości w kościele oraz, po raz pierwszy, dochodzi do niego uroczyste przemówienie ministra oświaty. Odtąd będzie ono towarzyszyć młodzieży szkolnej każdego roku na rozpoczęcie nauki. Nowy rok szkolny to kolejne, nowe święta w kalendarzu szkolnym.

W październiku pojawia się, po raz pierwszy obchodzona w murach szkolnych, rocznica bitwy pod Lenino. Jest święto, jest uroczysta akademia. Dzieci co miesiąc mają też wyświetlane filmy. Każda klasa osobno.

3 listopada 1948 roku przy szkole ruszają kursy dokształcające semestr I i IV. Kursy dokształcające są organizowane dla dorosłych mieszkańców Biedrzychowic i okolic. Ludność się kształci.

W nowym roku kalendarzowym szkoła zakłada drużynę harcerską. W lutym 1949 założono na terenie szkoły drużynę Z.H.P- chłopcy przyjęli to z wielkim entuzjazmem.

Kolejny wpis kierownika szkoły, z 10 lutego 1949 roku, może się wydać wpisem, w który dzisiejszy uczeń nie uwierzy, tak jednak było. 10.II.1949 szkoła słucha audycji radiowych, dzięki aparatowi ASA zakupionego dzięki akacji S.K.R.K.

Marzec 1949 roku przynosi kolejne trudne chwile dla szkoły i miejscowości. Od 10.III. – 25.III 49 wył. nastąpiło zawieszenie zajęć szkolnych orzeczeniem lekarza powiatowego ze względu na epidemii odry i wypadki dyfterytu. Jak widać ludność wioski walczyła nie tylko z trudnościami materialnymi ale także z chorobami zakaźnymi. Ciężkie to były czasy, czasy po zakończeniu drugiej wojny światowej.

1 maja 1949 roku przynosi szkolnej młodzieży wyjazd na uroczystości pierwszomajowe do miasta powiatowego, czyli do Lubania. Jednak w przededniu tych uroczystości odbyła się uroczysta akademia w lokalu PZPR! Podczas akademii w części artystycznej dzieci naszej szkoły popisały się wykonaniem tańców: krakowiaka, mazura, deklamacjami i śpiewem. Przed akademią publiczną, dzieci brały udział w szkolnej zabawie tanecznej, która bardzo dobrze się udała. 13 maja 1949 roku dzieci biorą udział w wycieczce do zamku Czocha. Wycieczka zostaje zorganizowana w zasadzie w przededniu wyłączenia zamku z ruchu turystycznego.

Zakończenie roku szkolnego 1948/1949 przypadło 26 czerwca. Nie ma już mszy, nie ma uroczystości religijnych, za to jest odegranie przez dzieci bajki o złotej rybce.

Rozpoczyna się rok szkolny 1949/50. I znowu idzie nowe. Rok rozpoczyna się 1 września. W mszy świętej biorą udział tylko ci, którzy chcą. Uczniowie, którzy chcieli wziąć udział w nabożeństwie, udali się indywidualnie. I dalej nowe idzie W uroczystości (rozpoczęcia roku) wzięły udział czynniki świata politycznego i społecznego. Fabryka ,,Concordia” podarowała szkole upominek w postacie paczki zeszytów.

Jak widać w zapisie kronikarskim kierownika szkoły, szkoła staje się elementem walki o dusze i umysły młodych ludzi. „Czynnik świata politycznego” dbać o to będzie już stale i nie tylko w szkole w Biedrzychowicach. W kronice znajdujemy też zapis o podjęciu w czasie wakacji decyzji o odbudowie spalonej szkoły.

Pełną parą idą też uroczystości nowych władz kraju. Oto 16 października obchodzona jest kolejny raz rocznica bitwy pod Lenino. Wpis, który zaraz pojawi się przed oczami czytającego, jest chyba jednym z najciekawszych wpisów w kronice szkoły w Biedrzychowicach. Dlaczego najciekawszy? Ano dlatego, że przynosi istotnie komiczno-dramatyczny zapis. Oddajmy znowu „głos” kierownikowi szkoły. 29.X.1949 szkoła urządziła akademię w miesiącu pogłębiania przyjaźni polsko-radzieckiej. Za pogłębianiem przyjaźni poszły dalsze działania w dniu 6 listopada 1949 roku. 6.XI.49 akademia ku uczczeniu 32 rocznicy rewolucji październikowej. Czy można coś jeszcze zrobić w szkole w tym temacie? Można. Oto kolejna rocznica. Dnia 21.XII.49 odbyła się akademia ku uczczeniu 70-lecia urodzin J. Stalina. Rocznica rocznicą, akademia akademią. Widać jednak, że ktoś usilnie starała się Stalinowi odjąć jeden rok z życia. Idzie nowe. Rok szkolny przebiega już bez innych uroczystości poza politycznymi. Takimi są 1 maja 1950 roku, które, jak zapisał kronikarz, przebiegły bardzo imponująco! Czyli była akademia, była też defilada w Lubaniu. Pod koniec roku szkolnego odbywa się po raz pierwszy dalsza wycieczka do Krakowa i okolic. Zakończenie roku szkolnego -roku przełomowego w „uroczystości” miało miejsce 23 czerwca 1950 roku.

Następne lata to kultywowanie w szkole przyjaźni polsko-radzieckiej, nie ma już uroczystości religijnych, nie ma też mszy w kościele. Za to zaczynają się wycieczki do Nowej Huty, zaczynają się pogadanki o planie 6-letnim. Ot znak czasów. Jednak najdramatyczniejszy wpis w kronice szkoły nastąpi w 1956 roku. Dramatyczny ze względu na swą wymowę, na swą… Wczytajmy się w słowa kroniki Okres kultu jednostki. Reszta lat do roku 1956 do października- to okres ponurego zakłamania i presja najciemniejszych elementów na pracę szkolną. Nauczyciel zastraszony wykonuje ślepo wszelkie polecenia nie mające nic wspólnego z całokształtem pracy szkoły. Programy nauczania- kłamliwe sługi na usługach ówczesnego kierunku politycznego. Dzieci demoralizowane przez ówczesne czynniki posługują się kłamliwą frazeologią nie mającą nic wspólnego z prawdziwą wiedzą. Rola nauczyciela mała, autorytet żaden.

Wpis kronikarza z tego mrocznego okresu naszego państwa jest wpisem bardzo odważnym. Do dnia dzisiejszego widnieje on w kronice szkolnej. Czy ktoś inny przeczytał ten wpis, czy kronikarz miał z tego powodu problemy? Oto pytania, które na chwile obecną nie mają odpowiedzi.

Dalsze lata funkcjonowania szkoły to lata typowych działań szkolnych. Rozpoczęcie roku, akademia z okazji, zakończenie roku itd.

Lata osiemdziesiąte przynoszą w kronice szkolnej wpisy pełne troski o to, co dzieje się w kraju. Już w 1980 roku mamy taki oto wpis. Jest to trzeci rok wprowadzania reformy szkolnej, którą objęta jest klasa III, II, I. Reforma jest wprowadzana mimo kłopotów finansowych oświaty i braków wykwalifikowanej kadry pedagogicznej. Stwierdza się przeładowanie programów szkolnych i w związku z tym występują trudności dydaktyczne. Czuje się w powietrzu, że coś się zacznie dziać w kraju…

To coś widać w roku szkolnym 1981/1982. Kraj przeżywa głęboki kryzys ekonomiczno-gospodarczy. Występują braki podręczników; brak jest odpowiednio przygotowanej kadry nauczycielskiej. Zatrudnia się nauczycieli niekwalifikowanych. Pojawiają się konflikty międzyludzkie i międzyorganizacyjne. Powstaje związek zawodowy ,,Solidarność”. Zaostrzają się konflikty między związkami a rządem. Kłopoty jakie przeżywa Kraj występują i w oświacie. Nauczyciele rezygnują z wieloletniego członkostwa w ZNP i wstępują do nowopowstałego związku ,,Solidarność”. Robotnicy organizują strajki. Nauczyciele popierają ruch robotniczy, często do akacji strajkowych wciągani są uczniowie. W dniu 26.09.81 r. została zwołana Rada Pedagogiczna nadzwyczajna, w której uczestniczyli przedstawiciele oświatowych władz wojewódzkich- Kurator P. mgr (…), - P. mgr (…), przedstawiciel ZNP- (…), przewodniczący „Solidarności” nauczycieli olszyńskich- mgr (…), przewodniczący „Solidarności” nauczycieli lubańskich mgr (…), Dyrektor Zbiorczej Szkoły Gminnej - mgr (…), oraz tut. szkoły. (…) Do sporu między nauczycielami zostali wciągnięci rodzice uczniów klasy czwartej (…). Praca w szkole w bieżącym roku nie sprawiała nikomu przyjemności, ciągle powstawały jakieś ogniska zapalne wśród grona nauczycielskiego.

Rok 1982/83 to dalsze trudności w szkole i oświacie związane z trudną sytuacją w kraju. Trudności gospodarczo-ekonomiczne w kraju pogłębiają się. W dalszym ciągu odczuwa się braki w podręcznikach, pomocach naukowych i sprzęcie szkolnym.

Kolejne lata w kronice to ponownie krótkie zwięzłe informacje o działaniach typowych dla szkoły. W 1986 roku wraca po latach do szkoły Święty Mikołaj. 5,12,86 r- Święty Mikołaj w akcji- spotkanie w szkole, prezenty.

13 lutego 1987 roku umiera w Lubaniu długoletni kierownik, dyrektor szkoły i nauczyciel Tadeusz Czuj. To on rozpoczął pisanie kroniki szkolnej, to on dokumentował pierwsze lata działalności szkoły w Biedrzychowicach. On tworzył podwaliny edukacji na ziemiach zachodnich.

Dalsze lata to powolny powrót tradycji obchodzenia i składania sobie życzeń z okazji świąt katolickich. Choć jeszcze trwa „przyjaźń” polsko –radziecka, choć jeszcze widać resztki mijającego ustroju chylącego się ku upadkowi.

Księga szkolna nagle kończy się w 1989 roku. Roku przemian, roku odzyskania wolności przez Polskę.

Oto mieliśmy możliwość prześledzić historię jednej księgi i jednej szkoły. Czytelnik może zobaczył w niej historię swojej szkoły, może i swoich lat młodości. W zapisach kronikarskich widoczny był też wpływa polityki na to, co działo się w murach szkolnych. Czy to dobrze czy źle, pozostawię to ocenie czytających ten artykuł. Jednak dzięki zapisom kronikarza mieliśmy bezsprzecznie do czynienia z żywym słowem, słowem pełnym emocji i żywo reagującym na zmiany w rzeczywistości kraju.

Mnie jednak najbardziej brzmią echem zamierzchłej przeszłości te oto słowa kronikarza szkolnego (…) Programy nauczania- kłamliwe sługi na usługach ówczesnego kierunku politycznego. Dzieci zdemoralizowane przez ówczesne czynniki posługują się kłamliwą frazeologią nie mającą nic wspólnego z prawdziwą wiedzą. Rola nauczyciela mała, autorytet żaden.

Oby nigdy te słowa nie zamieniły się w rzeczywistość szkolną. Oby!

Piotr Kucznir

Wielkie podziękowania dla SP im. Janusza Korczaka w Biedrzychowicach za udostępnienie Kroniki Szkolnej.


Zdjęcia:
Kronika Szkolna w Biedrzychowicach
Zbiory własne