Najpiękniej położony, ale nie najstarszy
Dodane przez admin dnia Marzec 25 2017 10:30:00
„Między historią a historią, cmentarz św. Piotra i Pawła w przestrzeni Gniezna” to tytuł kolejnego spotkania z cyklu Gnieźnieńskie Konwersatoria Historyczne, które Muzeum Początków Państwa Polskiego zorganizowało wspólnie z Instytutem Kultury Europejskiej UAM w Gnieźnie.
Treść rozszerzona
Używając dość znanego określenia, powszechnie stosowanego, należy rozpocząć od tego, że cmentarze nie bez powodu nazywane są miejscami pamięci. Prowadzący wykład na początek tłumaczy, w jaki sposób należy łączyć pamięć z budowaniem społecznej tożsamości. - Nie ma możliwości wypracowania swojej tożsamości bez podstaw pamięci, to byłoby wręcz niemożliwe. Cmentarz jest tutaj doskonałym przykładem, tzn. on jest elementem pamięci zbiorowej i indywidualnej, ale także jest elementem tożsamotwórczym, dzięki temu np., że na cmentarzu Piotra i Pawła mamy groby naszych bohaterów, chociażby bohaterów Powstania Wielkopolskiego. Mamy wrażenie i świadomość, że te groby nie są rozproszone, bo jeśli nie ma jednego obelisku na cmentarzu, który by podkreślał znaczenie kilku czy kilkunastu, kilkudziesieciu postaci dla danego wydarzenia, to ta pamięć jest bardzo ulotna i jest w stanie ulec całkowitemu zatarciu – mówi Rafał Jurke, pasjonat historii Gniezna i wieloletni przewodnik po Szlaku Piastowskim. - Na całe szczęście wydarzyło się to, że ks. Mateusz Zabłocki podjął próbę upamiętnienia Powstańców Wielkopolskim tym obeliskiem, co jako powstaniec potem przypłacił swoim życiem podczas II wojny światowej – dodaje.

Pamięć historyczna bywa często jednak niebezpieczna. - To zostało skutecznie pokazane podczas XX-wiecznych totalitaryzmów, m. in. hitlerowskie Niemcy walczyły z pamięcią na terenach okupowanych, gdzie po zajęciu terenów na Śląsku i Wielkopolsce rozpoczęła się łapanka wszystkich żyjących jeszcze wtedy powstańców śląskich czy wielkopolskich. Hitlerowcy nie mogli zapomnieć im tego, że oni z bronią w ręku wywalczyli niepodległość dla danych terenów. Bawili się też takim mordowaniem pamięci o samym wydarzeniu, zniszczono pomnik Powstańców Wielkopolskich i pomnik Bolesława Chrobrego. To było ewidentne, że nie można pamiętać, że Polska była państwem niepodległym. To się uwidacznia także w stosunku do ludności żydowskiej, bo hitlerowcom nie wystarczało fizycznie wymordować członków danej społeczności, oni posunęli się dalej i także mordowali pamięć o nich, niszcząc przy okazji cmentarze znajdujące się na terenie Gniezna – tłumaczy R. Jurke.

Zdaniem prelegenta, gdyby okupacja trwała dłużej, to zapewne w następnej kolejności niszczone byłyby cmentarze katolickie, które posiadały tzw. tkankę historyczną. - Cmentarz Piotra i Pawła jest miejscem szczególnym, bo to jest cmentarz najpiękniej położony w Gnieźnie. Kiedy się jest na jego terenie i spoglądamy w stronę katedry, to bez wątpienia mamy piękny widok na tę nasza katedrę. On nie jest cmentarzem najstarszym i tu może wszystkich zaskoczę, bo najstarszym cmentarzem jest katedra gnieźnieńska. Jeżeli przyjmiemy, ze ten pierwszy pochówek św. Wojciecha w 999 roku, to był pierwszy pochówek i się dokładnie przyjrzymy działalności prymasa Kowalczyka, który w tych podziemiach stworzył nekropolię Prymasów Polski, ale posunął się o krok dalej i przygotował miejsca dla następnych arcybiskupów. To oznacza, że ten cmentarz będzie jakby dalej użytkowany – uważa przewodnik.

Starszy jest także Cmentarz Świętego Krzyża. Ziemię pod nowy cmentarz w 1829 roku od proboszcza kościoła farnego kupił tutejszy biskup. Wcześniej znajdował się na tym terenie parafialny ogród oraz zaplecze gospodarcze. - Przełomowy jednak jest tu rok 1802, w którym z jakichś przyczyn, do których niestety nie dotarłem, zlikwidowana została parafia św. Piotra i Pawła, a cały majątek włączony został do parafii farnej, która zarządzała tym terenem do 1829 roku. Tam mieli być chowani mieszkańcy kilku parafii: katedralnej, Świętej Trójcy, św. Wawrzyńca i św. Michała. Ważnym aspektem było, kto ten cmentarz będzie utrzymywał, to były wydatki dość kosztowne. Spory pomiędzy poszczególnymi proboszczami trwały aż do lat czterdziestych XIX wieku. W końcu parafia św. Michała uznała, że absolutnie nie będzie partycypowała w kosztach tego cmentarza. Proboszczowi tej parafii udało się wynegocjować w kurii gnieźnieńskiej, że jego parafia pozostanie przy Cmentarzu Świętego Krzyża, choć nie było to łatwe, bo ten cmentarz był już zapełniony, ale możemy założyć, że było możliwe, aby jedna parafia z tego cmentarza korzystała – opowiada R. Jurke.

- Na mocy porozumienia miedzy pozostałymi parafiami zostało ustalone, że wszelkie pożytki z Cmentarza św. Piotra i Pawła będzie czerpała parafia Świętej Trójcy. Warunek był taki, że pieniądze parafialne będą stanowiły odrębny rachunek, natomiast wpływy z cmentarza stanowić będą inny rachunek. Oni mieli z pieniędzy, które wpływają za użytkowanie tego cmentarza, mieli przeznaczać tylko na potrzeby cmentarza. Ten stan utrzymał się do 1902 roku i wtedy pozostali proboszczowie zwrócili się do kurii, prosząc, aby kuria interweniowała, bo w 1902 roku część tych pieniędzy została wykorzystana przez proboszcza parafii Świętej Trójcy na zupełnie inne potrzeby – kontynuuje.

Cmentarz był dalej rozbudowywany w 1919 roku. - Zrealizowany został ten pierwszy taras od strony ulicy Kłeckoskiej, druga część tego tarasu nie została zrealizowana. Schody wejściowe dlatego musiały zostać tak wytyczone, bo na prawo od nich były jeszcze prywatne działki i nieruchomości. Tam, gdzie dzisiaj znajduje się taka niewielka przestrzeń między schodami a skarpą od strony ulicy Kłeckoskiej, tam były zlokalizowane te domy. Tam na fotografii z czasów II wojny światowej są jeszcze widoczne te zabudowania. Te plany rozbudowy to były zbyt ambitne zamierzenia na ówczesne możliwości naszego miasta i trochę szkoda – zauważa R. Jurke.

Na dawniej nazywanym Wzgórzu Piotrowo znajduje się kościół murowany, który wybudowano pod koniec XVIII wieku. Kościół jest otoczony 46 naziemnymi grobowcami, które wzniesiono na przełomie XIX i XX wieku, są bryłami ciekawie zdobionymi w stylu neogotyckim i neobarokowym. Cmentarz wart jest odwiedzenia i polecać należy to nie tylko turystom odwiedzającym Pierwszą Stolicę Polski, ale także mieszkańcom, którzy nie bywają zbyt często w tym miejscu.

Wojciech Orłowski