Górne Łużyce – historie znane i nieznane: Historia kroniki Zamku Czocha – czasu przemian i końca WDW
Dodane przez admin dnia Luty 05 2017 20:00:00
Jak już napisałem we wcześniejszym artykule o historii kroniki zamkowej, losy Czochy po drugiej wojnie światowej należą do najmniej zbadanych. Zapewne można by powiedzieć, że nie ma co badać, bo czasy PRL-u, bo Wojskowy Dom Wypoczynkowy, bo nuda, bo co można pisać o domu wypoczynkowym itd.
Treść rozszerzona

Otóż nie! Dziś już coraz częściej do głosu dochodzą świadkowie tamtych dni, którzy mają jednak coś do powiedzenia i, o zgrozo, nie jest to nudne. Ich opowieści podparte są często faktami pod postacią samego zamku Czocha, a również podparte choćby kroniką zamkową, o której pisałem wcześniej i o której napiszę teraz, wprowadzając czytelnika w klimat schyłku przyjaźni bratnich krajów socjalistycznych i tego, jak wyglądał wypoczynek na zamku w latach siedemdziesiątych, osiemdziesiątych i końcu lat dziewięćdziesiątych.

Ze względu na wielką ilość materiału pozwolę sobie wybrać dla Ciebie, drogi czytelniku, najciekawsze fragmenty „Kroniki Zamku Czocha”.
Tekst zaś okraszę zdjęciami i rysunkami zamku z epoki.

Kolejna część kroniki zamku rozpoczyna się od takiego wpisu dokonanego w języku rosyjskim:
Wpisy osób honorowych
Drodzy polscy przyjaciele!
Serdecznie dziękujemy za zaproszenie do odwiedzenia Waszego Domu Wypoczynkowego wojskowych Wojska Polskiego, znajdującego się w pięknym zamku Czocha, i okazane nam przyjęcie. Bardzo cieszymy się z obecności na spotkaniu z polskimi oficerami i ich rodzinami. Nasze spotkanie i rozmowa były bardzo ciekawe, pożyteczne w dalszym umacnianiu polsko-radzieckiej przyjaźni.
Dziękujemy weteranom wojennym, obywatelom miasta Leśna, który wzięli aktywny udział w organizacji spotkania.
Dziękujemy Kierownikowi Domu Wypoczynkowego - pułkownikowi Henrykowi Musiale za bardzo dobrą organizację spotkania. Życzymy Panu dalszych sukcesów.
Sekretarz Odpowiedzialny Rady Weteranów 31 Armii - były Naczelnik Sztabu 1311 Pułku Strzelców 173 Dywizji Strzelców
podpułkownik gwardii N.N. Iwanow
Były Oficer Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej
starszy lejtnant Andronnikowa (Iwanowa)
2.08.79.


Jak widać z tego wpisu, zamek Czocha nie tylko na początku swej kariery gościł towarzyszy radzieckich, ale zdarzało mu się to również w późniejszym okresie działalności. Zapewne nigdy się nie dowiemy, czego dotyczyło spotkanie z weteranami wojennymi i mieszkańcami Leśnej. Może było zwykłym spotkanie towarzyszy broni z lat drugiej wojny światowej. Może…

Na pewno jednak dotyczyło umacniania przyjaźni polsko-radzieckiej.
W tym całym wpisie, dokonanym ręką oficera Armii Radzieckiej, ciekawym jest to, że był to oficer Sztabu Generalnego, a więc ktoś znaczny. Zapewne wielu czytającym te słowa cisną się na usta słowa- czy tylko spotkanie z weteranami ściągnęło podpułkownika Iwanowa do zamku Czocha?

My jednak na takie rozważania nie mamy czasu. Czekają na nas kolejne wpisy w księdze.

Czas przełomu dekad końca dwudziestego wieku, to czas ruchów społecznych w naszym kraju. Działo się bardzo dużo. Czas ruchów społecznych przerwało na chwile wprowadzenie stanu wojennego w Polsce. Jednak zanim to zrobiono, tuż przed samym 13 grudnia 1981 roku, na zamku Czocha spotkali się… Spotkali się członkowie Solidarności ze Związku Zawodowego Pracowników Wojska na obradach Plenum Zarządu Głównego. Spotkanie odbyło się 06.11.1981 roku.

Komendantowi WDW Czocha, płk. Sikorskiemu, podziękowano „za stworzenie warunków umożliwiających nam odbycia 2-dniowych obrad w Zamku „Czocha”. Podziękowania te złożył Przewodniczący ZG NSZZ PW Jan Zadko.

Oj, gdyby on i obradujący wiedzieli, ile im przyjdzie czekać na kolejny zjazd NSZZ Solidarność. Ten jakże lakoniczny wpis pokazuje nam, że w murach zamku odbywały się nie tylko spotkania przyjaźni ale także poruszano sprawy bardzo ważne dla bytu naszego kraju.

3 czerwca 1983 roku, X turnus bawiący/odpoczywający na zamku, bardzo dziękował za gościnę na piastowskim zamku i za pokazanie im „świadectwa po naszych ojcach”. Wpis upiększono rysunkiem zamku Czocha wykonanym przez podpisującego się JV.

W takim samym tonie był wpis z 16.06.1983 roku i również ten wpis mówiący o ziemiach piastowskich poparty został rysunkiem zamku Czocha wykonanym ołówkiem.
Kolejne wpisy, kolejnych turnusów są lakonicznym odnotowaniem faktu pobytu na zamku. Monotonię wpisów przerywa na chwile rysunek Kami R z 29.09.1983 roku przedstawiający hol zamku i kominek manierystyczny.

Czas sprawiedliwości społecznej i sojuszu robotniczo-chłopskiego nie do końca był tym czymś, co kręciło społeczeństwo pierwszej połowy lat osiemdziesiątych XX wieku na zamku Czocha. We wpisie z 19.10.1983 roku XX turnus z nostalgią wręcz wspomina czasy rycerstwa, tytułów szlacheckich i balów. Zapis tamtych dni przeplatając książęta, rycerze, markietanki (skąd i dlaczego?), kmioty też się znalazły. I, aby przełamać ten jakże w tamtym czasie niebezpieczny zachwyt czasami szlacheckimi, ot wspomina się na chwilę „40- ecie sławnej bitwy Wojska Polskiego”. Choć nie wspomina się w zapisie o jaką bitwę chodzi, to każdy może domyśleć się, że chodzi tutaj o bitwę pod Lenino. Całość zapisu z 19 października kończy takie oto zdanie „Już dzisiaj, prosimy o ponowne zaproszenie na turniej- Mości Księcia Sikorskiego”. Ach te sentymenty.

Monotonia wpisów do księgi kończy się wraz z wpisem z 3 stycznia 1984 roku. Wczasowicze, i to nie byle jacy, bo samo zacne grono oficerów starszych. Podpułkownicy piszą oto takie słowa „Wyżywienie dobre, pokoje wypoczynkowe spełniają swoje wymogi, lecz są też w tym zamku problemy: a mianowicie- woda dociera tylko do I piętra, wyższe kondygnacje są jej pozbawione. Zamek „Czocha” jest obiektem zabytkowym, który został odrestaurowany i wymaga stałej opieki i konserwacji. Dlatego też należałoby utrzymać ośrodek wczasowy tylko dla osób dorosłych i proponujemy dolną granice wieku 16 lat. Małe dzieci które tu przebywały i przebywają niszczą ściany i urządzenia zamku, oraz zakłucają (pisownia oryginalna), spokój dorosłym wczasowiczom i personelowi zamku.” Wpis ten kończy zdanie „Prosimy Komendanta o przedstawienie naszych postulatów wyższym przełożonym”. Zapewne musiało się wiele dziać na zamku, że panowie pułkownicy, w liczbie czterech, taki wpis dokonali i podpisali.

Sprawa wody wiele razy gościć będzie na łamach księgi. A skąd wziął się ten problem na zamku? Ano stąd, że ktoś postanowił założyć na folwarku hodowlę gęsi. Wielką hodowlę gęsi (poza hodowlą bydła). Do pojenia gęsi używano wielkiej ilości wody. Efekt tego pojenia znamy z powyższego wpisu.

Kolejne karty kroniki zamku ponownie wracają do czasów książąt, kasztelanów, marszałków, hrabiów, kluczników, rycerstwa… Bale, jadło, wypoczynek. Ot, życie domu wypoczynkowego, który został umiejscowiony w murach zamkowych. Być może to właśnie tak mocno wyzwalało w piszących sentyment do czasów minionych.

Nie minęły jednak cztery miesiące (18.05.1984 r.) jak znowu ktoś naskrobał uwagę o wodzie, która to woda psuła mu „atmosferę” miłego wypoczynku. Tu jednak problem z wodą zaczynał się troszkę wyżej, bo dopiero na trzecim piętrze zamku.

Musiał on w rzeczy samej bardzo doskwierać wczasowiczom jeśli przy całej sympatii do Komendanta WDW umieścili taki wpis.
... „Nie ma mocnych” na nią oj nie ma! oraz „wody jak na lekarstwo” Ach ta woda (03.08.1984 r.).

Sielankę słodko-cukierkowych wpisów przerywa dłuższym wywodem turnus z 04.09-17.09.1984 roku. „(…) nasze oczekiwania nie zawsze spełniły się a to z powodu…”

Tutaj następuje wymiana uwag. Wieczorek zapoznawczy w atmosferze ryczącej dyskoteki, godziny pracy kawiarni zapewne odpowiadały tylko samej obsługującej. Ta źle funkcjonująca kawiarnia mieściła się w dzisiejszym skarbcu zamkowym o którego istnienia zapewne wtedy nikt nie wiedział.

Czytający ten artykuł mogą być Państwo zaskoczeni tym, że brakowało nawet… programów tv i prasy! I takie czasy jak widać były. 1 październik 1984 rok. Znowu brak wody!!! I „wyznaczenie odpowiedniego pomieszczenia dla odbioru telewizyjnego programu II”.
31.10.1984 r. Brak wody. Do wody dochodzi też problem PKS… „Po prostu kierowcy rozpoznawali, że są to ludzie zamiejscowi i nie zatrzymywali się na przystankach”. Było i tak.
04.01.1985 rok wita kronika zamku Czocha wpisem rodem z filmu pt. „Rejs”- „Głupi KO-wiec” choć może nie jest to tak drastyczna ocena, ale… „zmieńcie KO”

Wielu jeżdżących na różne wczasy w czasach PRL-u zapewne także pamięta ten stale drażliwy temat. KO-wiec, gdzie on jest, co on robi…
Turnus XXIV, na przełomie roku 1984-85, i znowu kłopoty z PKS-em. Nie zatrzymuje się…i znowu…znowu woda! Do wody i jej braku na górnych piętrach dołącza także „problem z niektórymi wczasowiczami II piętra zakłócającymi ciszę nocną” . Temat zakłócania, starszy chyba niż cywilizacja, zamku Czocha nie ominął, a szkoda.

I szkoda, że też nie ominęły zamku sprawy obyczajowe… „Konieczną tolerancję wobec znacznej części dzieciarni i jej opiekunów. Widziałem jak pociechy wchodziły z nogami na zabytkowe krzesła i stół w przedpokoju komnaty. Jak grywały w szmaciankę na dużej Sali na parterze o zabytkowej boazerii i eksponatami zabytkowej zbroi. Jak bawiły się w chowanego w szafach, szufladach, skrytkach i okapach.”

Poza czysto społeczny problemem, występującym w tym wpisie jest jeszcze coś ciekawego. Jest to opis co prawda lakoniczny, ale jednak opis tajnych przejść zamkowych i zbroi podarowanych zamkowi w 1983 roku przez metaloplastykę ŚOW. Konkluzja, jaka nasunęła się piszącemu w 1985 roku to konkluzja, która już wcześniej pojawiła się na kartach kroniki. „Póki jeszcze czas wyłączyć zabytek jako ośrodek wypoczynkowy dla dzieci i młodzieży do lat 14”. Piszącemu rodzi się też kolejna konkluzja, która skłania do myślenia, że wczasowicze mimo wszystko pochylali się nad losem zamku. „Pozyskać mecenasa. Może WIH może inne wyspecjalizowane instytucje WP która potrafiła by uzasadnić w/w wyłączenie obiektu jako ośrodka wypoczynkowego dla dzieci i młodzieży do lat 14. Zastosować rygory regulaminowe dla wczasowiczów w stosunku do zabytkowych wartości ośrodka”. Dewastacja- temat znany od lat. Dotyka on wielu obiektów zabytkowych i nie tylko. Tylko jak z nim sobie poradzić. Jak?

Czerwiec 1985 roku wnosi nam bardzo ciekawy wpis do kronik Zamku Czocha. Otóż krótkiego wpisu dokonał ppłk Ronin, niestety nazwisko nieczytelne, który przywędrował na te ziemie z 27 pp i obsadził po wojnie odcinek granicy od Szklarskiej Poręby do NRD na której terenie znajdował się „Piastowski Zamek Czocha”. Ach, żeby ten wpis mógł powiedzieć więcej z historii tego pułku, albo tego pana. Żeby mógł…

W dniu 31.07.1985 r. wylało się to, że jednak z zamkiem i jego stanem technicznym nie jest do końca dobrze, a może nie jest tak dobrze jakby się chciało… „Zaniepokojenie moje wzbudził stan zewnętrzny murów i dachów zamkowych”. Pojawia się też problem drzew, które zagrażają stanowi technicznemu zamku Czocha. I jeszcze wiele, wiele uwag. Któż tak mocno pochyla się nad sprawami technicznymi zamku? Jest nim ppłk., reżyser Wytwórni Filmowej „Czołówka”, pan Henryk, niestety nazwisko nieczytelne. Czy władze wojskowe coś z tym zrobiły? Na pewno się z tekstem zapoznały, co widać po czerwonych podkreśleniach.

17.10.1985 rok pozwala nam stwierdzić, że na zamku Czocha w tym czasie urządzono lokal wyborczy podczas wyborów do sejmu PRL-u. Zapis ten to kolejny z wielu bardzo wielu dowodów jak ciekawie toczyło się życie na zamku, zamku przemienionym w WDW.

W grudniu 1985 roku przepiękny ślad w kronice zostawiło liceum plastyczne z Wrocławia. Poza wykaligrafowanym wpisem mamy jeszcze piękny obraz zamku Czocha, wykonany przez A. Równicką.

„Zamek Czocha 2.01.1986 r. (…) Odczuwalne się spadki ciśnienia wody”, „Do rodziców natomiast apel o niepozostawianie dzieci bez należytej opieki. Zbytnia ciekawość i brak odpowiedzialności dzieci, powoduje często uszkodzenia tak pięknego wyposażenia zamku”. Woda, dzieci, tematy już znane. Jak czytamy- nie dające się rozwiązać.

Styczeń 1986 rok. Piękny bal, cudowna orkiestra i smaczne jedzenie. Cóż więcej można chcieć na balu sylwestrowym.

…,,Chcemy byś służył naszym pokoleniom
Bez względu na to, jak je czasy zmienią
I żeby zawsze tam wysoko w górze
Był biały Orzeł, no i biel w purpurze!

Ludwik Jabłoński kwiecień 1986 rok.

W 1986 roku w kwietniu w sposób czytelny na zamku zjawia się ,,Biała Dama”, która będzie już towarzyszyć wszelakim opowieściom o zamkowych duchach.
,,Biała Dama chociaż zjawa
nikt się jej nie boi”.


Zaraz po „Białej Damie” pojawia się też „studnia niewiernych żon”. Choć czekać na nią należy jeszcze trzy miesiące, to jak i ,,Biała Dama” na stałe zagości na zamku.

W lipcu 1986 roku ze stron kroniki dowiadujemy się także o tym, że na zamku przebywali wczasowicze nie tylko polscy ale także z Niemiec (NRD). Czy byli to także tylko członkowie rodzin wojskowych? Tego niestety kronika nie mówi.

1986 roku, 16 sierpnia, kronikę zamkową ozdobił rysunek Jerzego Cieślaka, znanego artysty plastyka. Choć jego wpis po rysunkiem jest mało czytelny, to rysunek dodaje uroku.

Rok 1987 przynosi na zamku kolejną atrakcję dla wczasowiczów. Tą atrakcją jest wpisane do kroniki pod datą 19.03. „łoże z zapadnią”, a piszący tak to opisuje swymi słowami „Naciska skrycie deskę-zapadnię,
Dziewczyna ginie w otchłani na dnie”

Ot i zrobił się nam prawie komplet legend zamkowych. Jak widać bawiły one i wtedy przyjeżdżających na zamek gości.

Trudno zapewne dziś jest ustalić, czy powstanie legend o zamku należy umiejscowić w czasie kiedy one po raz pierwszy zaistniały w kronice, czy też nieco wcześniej, a może znacznie wcześniej. Trudno powiedzieć.

Mimo to mamy jednak namacalne daty, które fakt powstania legend odnotowują. Wielu czytających te słowa zapewne zaspokoi swą ciekawość o źródło powstania legend Zamku Czocha.

1987 rok. I znowu „Głupi KO-wiec”…, ale także pojawia się Gertruda z kolejnej legendy zamkowej…

2 czerwca 1986 roku przynosi wielce ciekawych wpis do kroniki zamkowej. Oto w dniach 20.05-02.86 na zamku bawił płk. rez. Bronisław Jakimowicz, który brał udział w walkach o Dolny Śląsk w czasie drugiej wojny światowej. Pełnił on także, po zakończeniu wojny, służbę graniczną, mając swój sztab w Leśnej, tuż pod zamkiem Czocha. Pełnił on także nadzór na zamkiem. Oj gdyby te strony mogły ożyć. Gdyby mogły opowiedzieć…

Zapewne w tamtym czasie zamek gościł wiele osób, które znacznie więcej mogłyby o nim opowiedzieć niż tylko zaśpiew legend. Odeszli w większości na wieczną wartę zabierając ze sobą tajemnice Czochy. Czy aby jednak na pewno… czy aby jednak na pewno…

Wpis z 02.07.1988 roku jest wpisem wręcz rewolucyjnym. Dlaczego? Ano dlatego, że autor wpisu porusza temat bardzo wtedy delikatny. Jeszcze delikatny. Tym tematem jest PGR, który sąsiaduje z zamkiem. Autor wprost pisze o tym, że obiekt jest deficytowy, że dołuje zamek Czocha, że chluby nie przynoszą zdewastowane pomieszczenia. Że też nikt go wtedy nie słuchał. Wpisu dokonał dr. med. Maciej i Jadwiga Ch. z Warszawy.

Niestety problem PGR trwa do dziś, choć można się spodziewać, że władze zamku i zarządu wnet coś z tym fantem zrobią. Chwała im za to.

30 lipca 1986 roku z wpisów w kronice dowiadujemy się, że komendantem WDW jest już mjr. Piotr Przygoda. Zamiany, zmiany…

Schyłek lat osiemdziesiątych XX wieku niestety przynosi małą aktywność na niwie pisarsko-kronikarskiej. Wpisów coraz mniej. Jeśli zaś są, to bardzo lakoniczne. Ot, zapewne znak czasu. Koniec roku 1989 przynosi jednak powrót do tematu nieszczęsnej wody, lub też raczej jej braku w kranach zamkowych. Widać problemu nie udało się rozwiązać przez lata funkcjonowania WDW. Dochodzi do tego jeszcze temat bardzo słabego standardu pokoi zamkowych. No i odwieczna także kawiarnia. Zamknięta, pusta… Temat uzupełniają…dzieci. Znowu występuje z nimi problem, a raczej problem z tym co robią na zamku.

Kolejne lata tj. dziewięćdziesiąte, to już schyłek WDW. Coraz więcej widać wpisów różnych szkół, osób prywatnych. Kończy się era Wojskowego Domu Wypoczynkowego. Poza końcem jakieś ery w historii zamku widać też nową erę związaną z mocnym naciskiem na legendy krążące o zamku. Z lektury kroniki można odnieść wrażenie, że ludzi już nie interesuje historia zamku, a jedynie legendy, które mają się dobrze na łamach księgi. Od połowy lat osiemdziesiątych nie ma już ani jednego wpisu nawiązującego do historii zamku i regionu. Dlaczego? Kto to wie.

Zaczyna się czas kolonii dla dzieci, konferencji i przyjęć weselnych organizowanych na zamku. Będzie się działo, oj będzie.
Rok 1995 to już rok, kiedy jest dyrektor, a nie Komendant na zamku Czocha. Tak przynajmniej wynika z wpisów dokonanych w księdze-kronice.

10 listopada 1995 roku na zamku wpis do księgi składa Pan prof. Jan Miodek. Wielka to postać Polskiej kultury i nauki.

Na zamku rozpoczynają się plenery literackie ale także plenery malarskie. Pokłosiem plenerów malarskich są dziś wiszące na zamku obrazy zacnych malarzy polskich. Zamek przy swojej otwartości ściąga również i posłów na sejm RP. Goszczą na zamku i… chwalą zamek i jego klimat.

Jednak w całej historii zamkowych kronik najważniejszy i najcenniejszy wpis znajduje się na koniec funkcjonowania kroniki. Jest to wpis Jerzego Turka, „Orzeszki” z filmu już kultowego „Gdzie jest Generał”. Chcąc oddać należny szacunek jego osobie zamieszczam osobisty jego wpis pokazany na zdjęciu. Wielki to był aktor i wielki przyjaciela Zamku Czocha.


Ktoś na koniec naszej wędrówki po historii zamku według jego kronik zapewne zakrzyknie: a gdzie tu tajemnice, gdzie skarby, gdzie...

Jakże to drogi czytelniku? Nie widziałeś tajemnic życia zamkowego, nie widziałeś przeglądu naszych czasów odbijanych się w toni zalewu leśniańskiego z którego swą moc czerpie Zamek Czocha? Nie widziałeś? Ach rozpocznijmy więc jeszcze raz wędrówkę po stronach dwóch części artykułów o Kronice Zamku Czocha. Zapraszam. A potem… a potem wsiądź w samochód, pociąg, autobus, rower i zajedź do gościnnego zamku położonego na Górnych Łużycach. Poczuj klimat 800- letnich murów zamku o bogatej historii.

Oba artykuły dedykuję pamięci Jerzego Turka. Człowieka, który pierwszy, choć bezwiednie, rozsławił imię Zamku Czocha.

Piotr Kucznir

Źródła obu artykułów, zdjęć i rysunków: Kroniki Zamku Czocha.