Górne Łużyce – historie znane i nieznane: Günter Grundmann i jego lista
Dodane przez admin dnia Listopad 19 2016 17:00:00
Günter Grundmann urodzony 10 kwietnia 1892 roku w Jeleniej Górze (niem. Hirschbergu), syn Fritza i Luizy. Ot ktoś pomyśli, krótka notka z datą, miejscem urodzenia i rodzicami jakiegoś Güntera Grundmanna. Jednak kiedy spojrzymy powyżej tej suchej notki, to odkryjemy, że jest to postać, która odegrała wielką, niebagatelną rolę w czasie II wojny światowej na Dolnym Śląsku. Osoby, którym jeszcze nic nie mówi samo imię i nazwisko, zapewne pomyślały teraz, że to jakiś kolejny ważny wojskowy niemiecki, albo jakiś ważny polityk III Rzeszy. Nic bardziej mylnego. Jest on kimś, kogo działania pod koniec drugiej wojny światowej do dnia dzisiejszego rozgrzewają do czerwoności wyobraźnię w światku poszukiwaczy skarbów i tajemnic III Rzeszy.
Treść rozszerzona
Jest rok 1922. Młody, 30-letni Günter rozpoczyna swoja karierę związaną z zabytkami Dolnego Śląska. Ten przełomowy dla jego kariery rok doprowadzi go do stanowiska, które będzie piastował do końca wojny i które zwiąże go bezpośrednio ze skarbami nie tylko niemieckiej kultury, zabezpieczanymi pod koniec wojny na Dolnym Śląsku i Górnych Łużycach.

Rozwój jego kariery przypieczętowuje stanowisko, na które zostaje wybrany po śmierci wcześniejszego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Dolnego Śląska w 1932 roku. Zostaje on powołany na to właśnie stanowisko, Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków Dolnego Śląska, a mianuje go na tą funkcję Sejm Prowincji Dolnego Śląska. Kariera rozkwita!

Zapewne zdolności Grundmanna rozkwitały by dalej w jego działalności na niwie historii sztuki i znawcy zabytków Dolnego Śląska, gdyby nie wybuch wojny. Wybuch wojny jego działania przenosi jakby na inny tor- tor wojenny związany z zabezpieczaniem dzieł sztuki kultury niemieckiej i nie tylko, bo niestety brał on również udział w ,,zabezpieczaniu” dzieł sztuki naszej kultury. Czy tylko naszej? Trudno na to pytanie teraz odpowiedzieć.

W 1939 roku, po wybuchu drugiej wojny światowej, realizując przepisy dotyczące zabezpieczeń dzieł kultury podejmowane są kroki zmierzające do zabezpieczania tychże dzieł w piwnicach obiektów, w których były one wystawiane. Jednakże rok 1942 przynosi zmianę przepisów w tej dziedzinie. Zmiana przepisów związana jest nade wszystko z coraz częstszymi nalotami na III Rzeszę ze strony lotnictwa aliantów. Kończy się era w miarę spokojnej egzystencji miast niemiecki. Niemcy coraz mocniej czuć będą skutki wojny, którą sami wywołali i za którą coraz częściej będą płacić najwyższą cenę oraz cenę zniszczeń w ich dobrach kultury!

Jaka więc następuje zmiana w przepisach w tymże roku 1942? Rozpoczyna się masową wywózkę dzieł sztuki do składnic znajdujących się na prowincji, z dala od bombardowanych miast i w miarę możliwości z dala od zasięgu bombowców alianckich. Cała akcja ma też bardziej, a może przede wszystkim, za cel zabezpieczenie dzieł sztuki wszelkiej maści przed zgubnymi dla nich nalotami niż przed rabunkiem. Trudno więc zgodzić się dziś z tezą, że szukano na Dolnym Śląsku skrytek dla dzieł sztuki. Raczej miały być to składnice. Choć zapewne życie przyniosło czasami całkiem różne sposoby przechowywania/ składowania wartościowych zabytków kultury.

W poszukiwaniach odpowiednich składnic na Dolnym Śląsku oczy poszukujących odpowiednich miejsc skierowano także na teren Górnych Łużyc. Wiele miejscowości typowano, wiele z nich wykorzystano jako takie właśnie składnice dzieł sztuki. A jeszcze wiele składnic nigdy nie ujęto w oficjalnych spisach obiektów przeznaczonych do tego celu. Choć dziś oficjalnie mówi się o 80 miejscach, w których powstały takie składnice, to co rusz słychać głosy, że musiało i było ich znacznie więcej. Mówią o tym też świadkowie tamtych dni, ale o tym za chwilę.

Günter Grundman w kwestii poszukiwania składnic w rejonie Lubania i zamku Czocha miał szczególnie ułatwione zadanie, ponieważ bardzo dobrze znał te rejony ze swoich dziecięcych i młodzieńczych lat, kiedy to bardzo często odwiedzał w Lubaniu swoją rodzinę. Jak brzmią wspomnienia Grundmanna z tamtych dni? „W Księginkach obok Lubania w pięknym Biedermeierowskim domu zamieszkiwali dziadkowie. Fritz Grundmann-mój dziadek, był tu Naczelnikiem urzędu, a ja swoje Wielkanocne, czy jesienne ferie spędzałem przeważnie w ich przytulnym, miłym mieszkanku z tonącym w kwiatach balkonem z widokiem na dworzec towarowy i nie odległe, wielkie zakłady naprawcze kolei”. Dziadek Grundmanna mieszkał prawdopodobnie w Lubaniu na ul. GARTENSTRASSE 19 (dzisiejsza ulica Lwówecka). Dalsze wspomnienia Grundmanna spisane w książce wydanej po wojnie w Niemczech pt. „Heimatbuch des Kreises Lauban In Schlesien” mówią nam, że często wędrował po tym jakże urokliwym zakątku Niemiec. „Poza tym wychodziły stąd wspaniałe trasy spacerowe na Kamienna Górę, do Wysokiego Lasu, trasy samochodowe- nad Zaporę Leśniańską właśnie budowaną (rok 1901-1905 przypomnienie autora tekstu). Po drodze mijało się w Księginkach neogotycki młyn z bazaltu i cegły, wielokrotnie przecinając przy tym tory kolejowe. Moje trasy wiodły też do Kościelnika Dolnego, Średniego bądź Górnego czy w drugą stronę – kierunku Uniegoszczy i Jałowca. Gdy było to możliwe, udawałem się wraz z babcią, po sprawunki do miasta. Mijając Kościół Panien, obok Baszty Brackiej, przejściem pod ratuszem wchodziliśmy na rynek, gdzie kwitł handel”. Zapewne te wędrówki z dziadkami i samotne po zabytkach Lubania i innych miast doprowadziły do tego, że jego życie dorosłe zostało w całości wypełnione przez zabytki i sztukę Dolnego Śląska. Poza tym znał on właśnie bardzo dobrze miejsca gdzie mógł złożyć zbiory kultury Niemiec w latach 1942-1945. Czy to uczynił?

Przyjrzyjmy się więc spisowi składnic wykonanym przez Grundmanna w Breslau. Jak pisze w swej książce pt. „Losy ruchomego mienia kulturalnego i artystycznego na dolnym Śląsku w czasie drugiej wojny światowej” (wydawnictwo Muzeum Narodowe Wrocław 2000) Józef Gębczak, człowiek, który rozszyfrował listę „Wśród dokumentów urzędu konserwatorskiego Grundmanna szczególną wartość miały te, które zawierały informacje o miejscach ukrycia zbiorów (Bergungsorte). Nazwy miejscowości z reguły były zaszyfrowane”. I dalej pisze w swej książce Józef Gębczak bardzo ciekawe zdania „(…) Nawet zespoły zabytków miały określania szyfrowe, którymi np. oznaczano skrzynie. Tajemnicą miało pozostać- co i gdzie wywożono. Transporty odbywały się przeważnie nocą i często pod osłoną wojska”. Widzimy więc, że choć zbiory miały nie być zabezpieczane przed rabunkiem, a jedynie przed nalotami, to jednak podczas przewożenia dbano o to, aby nikt nie powołany nie wiedział dokąd one (zbiory) zostają wywiezione. W dalszej części Gębczak pisze takie oto zdania „(…) Zarówno rozszyfrowanie, jak i zestawienie miejsc ukrycia nastręczało dużo trudności. Właśnie bowiem w pomieszczenia urzędu konserwatora Grundmanna w gmachu Muzeum Sztuk Pięknych trafiła bomba i wszystko przysypała gruzem zawalonych sklepień”.

Osobom nie zorientowanym należy się informacja, że Józef Gębczak, urodzony w 1911 roku, zmarły w 1979 roku, był na tamten czas roku 1945 tym, który przyjeżdżając na ziemie zachodnie dokonał rozszyfrowania tzw. „Listy Grundmanna”. Jemu to też zawdzięczamy pełen opis wydarzeń, które doprowadziły do, po pierwsze odnalezienie na gruzach urzędu listy Grundmanna i po drugie jej odszyfrowania. „(…) W czerwcu 1945 roku odkopywałem rozrzucone skoroszyty, teczki i luźne akty, które Niemcy pozostawili na biurkach, opuszczając 16 stycznia 1945 r. biura konserwatora Grundmanna wraz z całą ludnością nie przydatną do potrzeb twierdzy, w jaką zamieniono Wrocław(…)”. On to właśnie „Na podstawie informacji zwartych w znajdowanych aktach ustalono nazwy miejscowości, do których Niemcy wywozili zbiory i do których po zakończeniu działań wojennych w lecie i jesienią 1945 r. docierały ekipy rewindykacyjne Naczelnej Dyrekcji Muzeów i Ochrony Zabytków.”

W dalszych zdaniach mamy odpowiedź, kiedy to Gębczak rozszyfrował „listę Grundmanna”. „(…) Dopiero późną jesienią znalazłem najważniejsze zestawienie składnic niemieckich w maszynopisie Grundmanna, sporządzone w lecie 1944, a następnie uzupełniane ołówkowymi dopisami aż do po koniec 1944- ręką Grundmanna. Skreślał zresztą jedne miejscowości, a dopisywał inne w trakcie nasilenia akcji wywózkowej pod koniec 1944 roku”. Tutaj Józef Gębczak wyjaśnia też nazwę, która już padała kilkakrotnie na łamach tego artykułu „(…) Ten właśnie spis miejsc ukrycia, nazywamy spisem Grundmanna, liczył 80 miejscowości i stał się podstawowym(…)”. Rzecz jasna stał się podstawowym dokumentem do odnajdywania składnic.

Z książki pt. „Lista Grundmanna Tajemnice skarbów Dolnego Śląska” autorstwa Jacka M. Kowalskiego, Roberta Kudelskiego i Roberta Sulika dowiadujemy się także o tym, że w rozszyfrowaniu tajemnicy listy Grundmanna pomógł szczęśliwy traf. Została odnalezione akta prowizorycznej kancelarii, jaką konserwator Grundman urządził w budynku Muzeum. Jak piszą autorzy były to tylko szczątki dokumentacji. Jednak one okazały się niezwykle pomocne w odnajdywaniu składnic. Jednakże, jak podaje sam Gębczak, rozszyfrowanie pełnej listy zawdzięczał on odnalezieniu rozdzielnika na sprzęt przeciwpożarowy, który to rozdzielnik zawierał nazwy miejscowości gdzie składnice urządzono. Tak to dokładność niemiecka dała wielki sukces Józefowi Gębczakowi. To jednak nie koniec sporu o to, ile było składnic i gdzie one były…

Jak pisze w swojej książce pt. „Ukryte skarby. Niezwykłe losy dzieł sztuki na Dolnym Śląsku w latach 1942-1950: Bogusław Wróble (Wydawnictwo Europa 2009) nie były to pełne lokalizacje, jakie zostały spisane na „liście Grundmanna”. „(…) nie były to wszystkie lokalizacje – w trakcie badań terenowych natrafiano stale na liczne, nieznajdujące się w wykazie, składnice. Nic dziwnego-dopiero w 2000 r. dotarto bowiem do tej części dokumentacji, którą Gunter Grundmann zabrał ze sobą do Niemiec- dzięki temu ustalono położenie kilkudziesięciu dodatkowych składnic, o których dotąd nie było nic wiadomo. Cały wykaz został uzupełniony miejscami przechowywania ustalonymi w wyniku kwerendy dokumentów znajdujących się między innymi w Bundesarchiv w Berlinie- Lichterfelde, dziale dokumentów Bundesinnenministerium w Bonn i tzw. list Peschkego, opisujących przemieszczanie zbiorów z Berlina na przełomie 1943 i 1944 r.”

Jak więc to naprawdę było z „listą Grundmanna”? Czy jeszcze czekają nas kolejne niespodzianki związane z samym Grundmannem i jego listą? Zapewne czas to pokaże, a może nawet nie sam czas jako taki, a osoby badające dogłębnie ten jakże ciekawy temat z historii Dolnego Śląska i drugiej wojny światowej.

My jednak wróćmy na teren Górnych Łużyc. Jak napisał Gębczak, ruszają więc ekipy rewindykacyjne po skarby kultury. Często jednak szybsi od nich są Rosjanie i szabrownicy (o nich pisałem wcześniej). A które to miejscowości i obiekty w rejonie Górnych Łużyc posłużyły jako oficjalne składnice Grundmanna?

Friedersdorf, obecne Biedrzychowice w powiecie lubańskim. Składnice zorganizowano w pałacu Anny von Pfeil znajdującym się w tej miejscowości. Tutaj urządzono składnicę konserwatora zabytków Berlina. Do pałacu zostały skierowane przynajmniej cztery transporty na przełomie sierpnia 1943 roku i listopada 1943 roku. Składnicę zlikwidowano najprawdopodobniej pod koniec 1945 roku wywożąc z niej 7 wozów ciężarowych.

Leopoldshain, obecnie Łagów w powiecie zgorzeleckim. Składnicę zorganizowano w posiadłości rodziny von Viebahm von dem Bone w październiku 1943 roku. W posiadłości ukryto dokumenty i zbiory Urzędu Sportu Rzeszy. Brak informacji kiedy i kto zlikwidował składnicę.

Lissa, obecnie Lasów w powiecie także zgorzeleckim. Składnicę stworzono w dobrach Dröschmera w czerwcu 1943 i złożono tam część zbiorów Biblioteki Państwowej z Wrocławia. Następnie w sierpniu 1943 roku złożono tam zbiory Ministerstwa Szkolnictwa i Wychowania w Berlinie. Brak informacji o jej likwidacji.

Niedeschönbrunn, obecnie Studniska w powiecie lubańskim. W lipcu 1943 roku stworzono tutaj składnicę Miejskich zbiorów Sztuki w Görlitz. Składnica została zlikwidowana w październiku 1945 roku przez delegację Ministerstwa Kultury. Część zbiorów powędrowało na Wawel.

Steinkirch, obecnie Kościelniki Dolne w powiecie lubańskim. Składnicę stworzono w kościele ewangelickim w czerwcu 1944 roku. Złożono w nim cenny tryptyk z kościoła NMP w Lubaniu. Brak informacji o jej likwidacji.

To tyle co mówią oficjalne źródła, dokumenty o składnicach w rejonie Lubania i Zgorzelca. A o jakich miejscach nie mówią- milczą oficjalne informacje związane z tzw. „listą Grundmanna’’? „(…) Konserwator dolnośląski zdecydował w ostatnim roku wojny o przeniesieniu dóbr z zamku Friedersdorf do zamku Czocha (…)”. Tylko tyle albo aż tyle w tym temacie, po przeszło 70 latach chciała powiedzieć-napisać w swym prywatnym liście do mnie bibliotekarka zamku Czocha, Christine von Saurma.

Osoba, która pod koniec roku 1945 wyjeżdża z zamku Czocha. Ile jeszcze wie ona w temacie składnicy na zamku. Ile jeszcze wie ona w temacie zamku Czocha? Ile…???

Fakt pobytu Grundmanna na zamku Czocha już wieku dojrzałym jest potwierdzony zdjęciem jakie mu na zamku Czocha wykonano, a które znalazło się w książce pt. „CZOCHA. ZAMKI PAŁACE POLSKIE” (Warszawa 2014). Czy Grundmann przyjechał tam w celach turystycznych, czy miał coś do załatwienia z właścicielem zamku Ernestem Guetschowem? Pytanie na chwile obecną bez odpowiedzi. No chyba, że za odpowiedź uznało by się krótkie zdanie z listu Christiny von Saurma. Chyba że! To jednak krótkie zdanie z jej listu otwiera po raz kolejny temat składnic Grundmanna. Ich pełny wykaz zapewne wiele razy będzie jeszcze ewaluował.

A zamek Czocha ponownie wpisuje się na listę obiektów, których historia chyba nigdy do końca nie zostanie zbadana i odkryta. Czy coś jeszcze przed śmiercią ujawni komuś była bibliotekarka zamkowa, czy może znajdzie się jeszcze świadek tamtych dni, który zechce szczerze porozmawiać o tamtych minionych latach?

Piotr Kucznir

Źródła:
- Józef Gębczak, Losy ruchomego mienia kulturalnego i artystycznego na Dolnym Śląsku w czasie drugiej wojny światowej, Wrocław 2000
- Janusz Skowroński, Tajemnice Zamku Czocha, Warszawa 2005
- Jacek M. Kowalski, Robert J. Kudelski, Robert Sulik, Lista Grundmanna Tajemnice skarbów Dolnego Śląska, Warszawa 2015
- Bogusław Wróble, Ukryte skarby. Niezwykłe losy dzieł sztuki na Dolnym Śląsku w latach 1942-1950, Wrocław 2009
- Archiwum Państwowe we Wrocławiu Oddział w Bolesławcu

Zdjęcia:
- Bogusław Wróble, Ukryte skarby. Niezwykłe losy dzieł sztuki na Dolnym Śląsku w latach 1942-1950, Wrocław 2009
- Józef Gębczak, Losy ruchomego mienia kulturalnego i artystycznego na Dolnym Śląsku w czasie drugiej wojny światowej, Wrocław 2000
- CZOCHA. ZAMKI PAŁACE POLSKIE, Warszawa 2014
- Zbiory autora
- http://www.dokumentyslaska.pl/pruska%20monarchia/litera%20s.html