Górne Łużyce – historie znane i nieznane: Magirus – aparat tlenowy z zamkowego schowka
Dodane przez admin dnia Wrzesień 17 2016 13:00:00
Jest rok 2015. Na zamku Czocha toczą się prace remontowe mające na celu wymianę dachu na części zamkowej i kasztelani. Prace mają wreszcie przywrócić dawną świetność perle Górnych Łużyc. Choć przez lata, od czasu jego najważniejszej przebudowy dokonanej przez Bodo Ebhardta, nadwornego architekta cesarza Niemiec Wilhelma II, czyniono na zamku wiele remontów, to jednak prace z 2015 roku, jak się okaże później, będą przełomowe dla bryły zamkowej, jego uroku, jak i dla pogłębienia wiedzy o samym zamku i tego, co się w nim działo.
Treść rozszerzona
Zamkowy skarb!
Wróćmy jednak do prac remontowych, jakie działy się na zamku w 2015 roku. Grupy remontowe, podczas zdejmowania dachu i naprawy więźby dachowej, nagle natrafiają na... skarb zamkowy (tak przynajmniej dzisiaj te znalezisko nazywa się). Co wchodziło w skład skarbu zamkowego, to turyści przybywający na zamek sami mogą stwierdzić naocznie. Mogę tylko powiedzieć, że były tam i książki i rękopisy i przedmioty dziwnego użytku, był tam też... Ano właśnie, było tam urządzenia, które kompletnie nie pasowało do zamku, ba zapewne nie pasowałoby do żadnego obiektu, chyba, że... Chyba, że na obiekcie byłoby tak wiele dziwnych miejsc i podziemi, jakie do dnia dzisiejszego na zamku nie zostały poznane.

Zapewne już rozbudziłem ciekawość wielu czytających ten artykuł. Jednak zanim przystąpię do przedstawienia tego urządzenia – tego dziwnego, jak na zamek, urządzenia pozwolę sobie przedstawić twórcę firmy, w jakie to urządzenie powstało. Conrad Dietrich Magirus, urodzony 26 września 1824 roku w Ulm. W wielu publikacjach był i jest do dnia dzisiejszego przedstawiany jako pionier niemieckiego pożarnictwa. Uważa się go również za wynalazcę ruchomej drabiny pożarniczej. Magirus od młodych lat zajmował się problematyką związaną z pożarnictwem. Do końca swego życia (zmarł 26 czerwca 1895 roku w Ulm, tam gdzie się urodził) temat pożarnictwa był dla niego wiodący tematem.

To w jego firmie wreszcie, już po jego śmierci, powstaje urządzenie, które wydobyto po przeszło 70 latach ze skrytki zamkowej. Skrytki tak zakamuflowanej, że nie znalazły jej ani grupy szabrowników przemierzających ziemie zachodnie po zakończeniu drugiej wojny światowej, ani też zarządzający zamkiem najpierw PGR, a potem Wojsko Polskie.

Dziś można powiedzieć, że na szczęście nikt jej nie odnalazł, bo gdyby było inaczej, to wiele spraw zamkowych byłoby w dalszym ciągu niepoznane i niezbadane.

„Pionier”
Urządzeniem, które odnaleziono w zamkowej skrytce podczas remontu był/jest, „Pionier” firmy Magirus. Co to jest „Pionier”? Jest to aparat tlenowy. Słyszę już głosy czytających- aparat tlenowy na zamku Czocha? A co on tam robił? Do czego był on potrzebny? Do czego go stosowano? Same pytania.

Wróćmy jednak do samego aparatu. Aparat powstało zapewne po roku 1916. Po 1916 roku, bo punce cesarstwa niemieckiego, jakie są na butli tlenowej pochodzą właśnie z tego okresu. Tak więc mamy do czynienia z bardzo starym urządzeniem. Starym i jak już napisałem dziwny urządzeniem jak na zamkowe komnaty.

Chcąc bliżej poznać przeznaczenie zamkowego znaleziska zwróciłem się o dokładniejsze objaśnienie działania aparatu tlenowego do mistrza świata w nurkowaniu na wysokościach Marcela Korkusia. Co on mi w tej materii odpowiedział? Przytoczmy kilka jego cytatów „maska widać, że posiada obieg zamknięty, czyli wydychane powietrze idzie prawdopodobnie do przeciwpłuca (worka), który znajduje się w tej torbie...” I dalej możemy dowiedzieć się, że „Sprzęt wygląda na stary, wiec podejrzewam, że nie ma w tej torbie żadnej elektroniki sterującej wtryskiem tlenu/ powietrza...”. Jak widzimy obraz tego urządzenia staje dla nas bardziej przejrzysty. Co jeszcze miał do powiedzenia Marcel Korkuś? Posłuchajmy „…gdy ilość tlenu spadała w obiegu (przeciwpłuco, maska, rury) to prawdopodobnie osoba używająca go robiła wtrysk tlenu czystego z butli...” Według Marcela Korkusia w worku, który widać na zdjęciu znajduje się „pochłaniacz dwutlenku węgla”. Na moje pytanie o to, czy jest to bardziej aparat tlenowy, czy bardziej aparat do nurkowania nasz ekspert oświadczył „Takie urządzenia mogły być na wyposażeniu górników, wojska, zakładów chemicznych”. Jak widzimy robi się coraz bardziej ciekawie-ciekawie, bo stale mamy w pamięci artykuł o „Autofrigorze”, maszynie z winiarni zamku Czocha, która była prekursorem klimatyzacji, chłodnicy...

W tej sytuacji nie pozostało mi nic innego jak tylko zapytać naszego mistrza świata w nurkowaniu wysokościowym o konkret „Marcel, co to według ciebie może być?”. Jaką odpowiedź uzyskałem? „Ogólnie w języku polskim nazywa się oddycharką. Obiegiem zamkniętym do oddychania...” Czy, pytam Marcela, może być do nurkowania? „Niekoniecznie, na lądzie wg mnie raczej” i dalej idzie dalsza odpowiedź, „...ale przez zastosowanie butli z czystym tlenem daje możliwość bardzo długiego czasu przebywania np. bez kontaktu z zanieczyszczoną atmosferą. Np. gazami bojowymi, chemikaliami itd.”

No i tutaj dochodzimy do zdania, które łączy w cudowny sposób dwa urządzenia z zamkowych zakamarków. Łączy to zdanie „Autofrigor” i właśnie aparata tlenowy firmy Magirus typu ,,Pionier” Dlaczego łączy? Bo w specyfikacji „Autofrigora” znajdowało się oto takie zadanie „W ten sposób otrzymujemy cudownie czyste i wolne od bakterii, suche powietrze” Otrzymujemy cudownie czyste powietrze i wolne od bakterii... ano właśnie, a gdyby jednak nie było tak czyste? To wtedy zapewne do akcji wkroczyłby „Pionier” firmy Magirus!

Ciągle wiele pytań...
W tym momencie każdy czytający ze zrozumieniem może sobie odpowiedzieć na wiele pytań dręczących go w sprawie tajemnic i przeznaczenia zamku Czocha. Czy jednak wszystko na dzień dzisiejszy jest oczywiste? Oczywiście, że nie. Bo przecież Ernest Guetschow mógł zakupić ten oto aparat tlenowy do terapii tlenowych, do tego żeby wchodzić do piwnic zamkowych, bo jest tam nieświeży zapach itd. Sami jednak widzimy, że powyższe teorie są nazbyt banalne i chyba bezsensowne. Zapewne domyślamy się, że w temacie aparatu tlenowego zrodzi się jeszcze wiele mnie lub bardziej fanatycznych teorii, to na dzień dzisiejszy nie zmienia to faktu, że znalezisko z 2015 roku jest i dla nas miłośników historii zamku i dla samego zamku i dla turystów przybywających na zamek czymś wielce interesującym, bo… Bo żaden zamek, żaden obiekt nie miał aparatu tlenowego na swoim wyposażeniu.

Dzisiaj spoczywa on w gablocie, na wystawie stałej pt. „Skarby Zamku Czocha”. Spoczywa w gablocie i cieszy oczy zwiedzających, bo wreszcie zamek nie świeci pustkami, bo wreszcie może niedowiarkom udowadniać swoja prawdziwą, jakże ciekawą historię. Historię, którą za chwilę pozwolę sobie połączyć z kolejnym elementem z układanki pt. „Tajemnice Zamku” elementem pod nazwą podziemia Zamku Czocha, ale o tym już wkrótce.

Piotr Kucznir

Źródła:
https://pl.wikipedia.org/wiki/Magirus
https://translate.google.pl/translate?hl=pl&sl=de&u=https://de.wikipedia.org/wiki/Conrad_Dietrich_Magirus&prev=search
https://www.google.pl/search?q=Conrada+Dietricha+Magirusa&biw=1093&bih=471&source=lnms&tbm=isch&sa=X&ved=0ahUKEwj9usj09pXPAhUqGZoKHUuRCkMQ_AUIBygC&dpr=1.25#imgrc=LPLZeCFxLM75NM%3A
Piotr Kucznir „Tajny Zamek Czocha” wyd. Technol 2016 r.