Cywilna Obrona Kłecka 1939: 9 września
Dodane przez admin dnia Wrzesień 09 2016 08:00:00
Wznowienie walk i wściekły niemiecki atak na broniące się Kłecko były tylko kwestią czasu. W Komendzie Obrony Narodowej najbardziej obawiano się manewru oskrzydlającego (obejścia obu jezior), okrążenia i uderzenia na miasto od strony południowo – wschodniej. Niestety, najczarniejsze przewidywania Obrońców wkrótce się potwierdziły.
Treść rozszerzona
Niemcy uderzyli praktycznie ze wszystkich stron, łamiąc kolejno punkty oporu, jeden po drugim. Warto zauważyć, że w niektórych miejscach walki były naprawdę zacięte. Rozwścieczeni hitlerowcy Członków Obrony Narodowej, schwytanych z bronią w ręku, zabijali na miejscu. Nie obyło się też bez samosądów oraz „wyrównywania rachunków” przez miejscowych Niemców, mszczących się za – najczęściej urojone – doznane krzywdy. Wczesnym popołudniem Kłecko było w rękach wroga.

Około godz. 16.00 Niemcy zaczęli spędzać mieszkańców na – obstawiony karabinami maszynowymi – Rynek, gdzie wkrótce zaczęto dokonywać selekcji. Wystarczyło mieć rozerwane ubranie, brudne ręce lub „pachnieć prochem”, by – jako obrońca Kłecka – zostać zakwalifikowanym do... rozstrzelania. Szczególnie aktywni byli teraz miejscowi Niemcy, którzy bez wahania i z nieukrywaną przyjemnością wskazywali zbyt patriotycznie nastawionych Polaków. Uczciwie należy jednak przyznać, że zdarzali się i Niemcy, którzy próbowali bronić swoich polskich sąsiadów. Dzięki takiemu właśnie wstawiennictwu, wyciągnięty z prowadzonej na śmierć kolumny i ocalony został – wtedy zaledwie piętnastoletni chłopiec – ojciec nieżyjącego już byłego Przewodniczącego Rady Miejskiej Gminy Kłecko, Adama Kroenke. Dwaj starsi bracia, niestety, nie mieli tyle szczęścia i zostali rozstrzelani.

Po dokonaniu selekcji, ok. godz. 18.00, grupa 50-60 mężczyzn została wyprowadzona za miasto i rozstrzelana nad Małą Wełną. Co ciekawe, podczas przypadkowego zamieszania, trzem osobom udało się zbiec. Jednym z nich był Czesław Antoszewski – nauczyciel miejscowej szkoły, niezwykle zasłużony dla patriotycznego wychowania młodego pokolenia kłecczan. Tenże Antoszewski wyjechał do Warszawy, gdzie się ukrywał pod przybranym nazwiskiem. Niestety, rozpoznany przypadkiem przez swojego byłego ucznia, Niemca, został aresztowany, przewieziony do Poznania, a następnie stracony.

Kolejną grupę więźniów, wyselekcjonowaną na Rynku, skierowano do Domu Parafialnego, gdzie spędzili oni całą noc.

cdn...

Zbigniew Beling