Georadar na Wzgórzu Lecha. Co skrywa ziemia?
Dodane przez admin dnia Lipiec 09 2016 14:00:00
Niecodzienny widok witał turystów odwiedzających Wzgórze Lecha i gnieźnieńską katedrę. Okolice kościoła św. Jerzego prześwietlał georadar, który pomoże lepiej poznać historię tego ważnego w historii Polski miejsca i dać odpowiedzi na kilka interesujących pytań.
Treść rozszerzona
W sobotę już od samego rana Wzgórze Lecha opanowali specjaliści z firmy GPR z nowoczesnymi, nieinwazyjnymi urządzeniami georadarowymi. Wszystko pod okiem Tomasza Sawickiego, wicedyrektora Muzeum Początków Państwa Polskiego i zarazem archeologa, który teren zna doskonale, z racji badań które w tym miejscu na przestrzeni lat prowadził. Co zatem sprowadza poszukiwaczy w okolice kościoła św. Jerzego opodal ulicy Kolegiaty? – Chcemy w sposób nieinwazyjny dowiedzieć czegoś, czego przez wiele dziesięcioleci nie mogliśmy lepiej poznać. Chodzi o miejsce ważne dla Gniezna i historii Polski w ogóle. Kurhan kamienny, bardzo rozległy, mający około 15 metrów długości – mówi T. Sawicki. – W tej chwili wiemy, że ma 7 metrów głębokości i chcemy się dowiedzieć, co ten kurhan skrywa. Bo kwestia wielkości, masy, głębokości zalegania będzie po dzisiejszych badaniach znana całkowicie. W sensie archeologicznym, po pracach wykopaliskowych wiemy, że konstrukcja sięga prawie 6 metrów, a dziś już wiemy że sięga 7 metrów. To już jest dla nas nowa wiadomość. Nie wiemy jaka jest objętość tej konstrukcji w głąb, czy to jest cylindryczna konstrukcja czy lejowata. Dowiemy się tego po dzisiejszych pracach badawczych, zarówno georadarowych jak i elektrooporowych, bo takie dwie techniki tu zostają zastosowane do zobrazowania danych – dodaje.

Jak zauważa Tomasz Sawicki, używanie tak zaawansowanych urządzeń do kolejny krok w poznawaniu historii miejsc niezwykle istotnych dla kształtowania się państwowości. – Używamy bardzo nowoczesnego programu, który potrafi zobrazować wszystkie uzyskane dane w postaci obrazu trójwymiarowego. Tutaj się narzuca analogia z tzw. „złotym pociągiem” ale już wiemy, że ta konstrukcja tutaj jest, tylko kwestia jaka ona jest i co pod sobą kryje. Można mniemać i tylko możemy, co podkreślam, się domyślać że jest to grób założycieli dynastii, może to być kurhan w postaci pochówka pod spodem któregoś z członków z pierwszych Piastów osiadłych w Gnieźnie – ojca, dziada lub pradziada Mieszka I. Tego nie wiemy. To są może nasze czcze pragnienia żeby coś takiego było – zauważa archeolog i dokładnie wyjaśnia konstrukcję, na której w części stoi obecnie kościół. – Jest to konstrukcja z czasów plemiennych, przedchrześcijańskich, datowana archeologicznie i metodą rozpadu węgla aktywnego C14 AMS, co datuje ją i osadza między połową IX i połową X wieku, a więc poprzedzająca cały wiek czasu przyjęcia chrztu i powstania państwa Polskiego. Konstrukcja ta miała wymiar ideologiczny. Wiązała się z legendą dynastyczną prawdopodobnie i mogła być tym grobem któregoś z założycieli dynastii piastowskiej z gnieźnieńskiej linii. Była też prawdopodobnie miejscem ważnych zebrań plemiennych, tzw. wieców i nie ukrywam, że mogła też być miejscem kultu pogańskiego. Nie wiemy jeszcze czy w środku tej konstrukcji nie jest jakiś obelisk, który Mieszko I potem raczył topić w jeziorze Świętym. To już tylko nasze domysły. Jest to miejsce niesłychanie ważne także dlatego, że znajdowało się na najwyższym szczycie Wzgórza Lecha, czyli w miejscu predysponowanym do stworzenia jakiejś ważnej budowli, konstrukcji. Potem na tym miejscu być może stało palatium książęce mieszkowo-chrobrowe, a potem obecnie widoczny kościół św. Jerzego – zaznacza.

Jak mówi Tomasz Sawicki, Bolesław Chrobry rozbudował północną część wzgórza o tzw. gród książęcy więc ten dawny szczyt zanikł i nie jest tak widoczny, jak to miało miejsce wieki temu ale i tak każdy gnieźnianin zauważy, że poziom tego miejsca jest usytuowany dużo wyżej od poziomu podłogi katedry, co już uzmysławia te różnice wysokościowe całego wzgórza. – Jest to jedno z niewielu miejsc w Polsce plemiennych, pogańskich, przedchrześcijańskich dość ściśle udokumentowanych. My już fizycznie nie możemy tego przekopać z racji bezpieczeństwa kościoła św. Jerzego, bo konstrukcja kamienna tego kurhanu przylega bezpośrednio do ściany południowej kościoła. Jest to wielkie ryzyko i na razie się tego nie podejmiemy – mówi badacz.

Dyrektor Sawicki zauważa, że przyszłość wykorzystywania nowych technologii jak np. georadar ma wspaniałe perspektywy, choć to nie pierwsza wizyta takiego urządzenia w Gnieźnie. – Tu był w 1983 roku georadar. Robiłem wówczas badania jako młodych adept sztuki archeologicznej i radar ściągnięto z Krakowa. Nazywał się SIR-8 ale w porównania z dzisiejszymi okazami techniki to to był straszny prymityw. Sięgał swoimi korzeniami jeszcze wojny w Wietnamie gdzie służył do wykrywania tuneli i schronów Wietnamczyków przez samoloty amerykańskie. Coś tam wykrywał ale nie było komputerów. Były wtedy plotery, które dawały wykres jak elektrokardiogram i panowie z ołówkiem w ręku przez kilka nocy to przeliczali, więc w grę wchodzi jeszcze ryzyko błędu ludzkiego. Szczerze mówiąc, poza ewidentnymi murami które ten radar nam wykrył cała reszta można powiedzieć jest do kitu. Teraz mam nadzieję, że będzie inaczej. Za kilka tygodni dostaniemy wyniki i wtedy będziemy mogli coś więcej powiedzieć – mówi Tomasz Sawicki.

To nie koniec archeologicznych odkryć w Gnieźnie. Podczas budowy parkingu przy ulicy Konikowo odkrywana ziemia ujawniła kostkę, jakby się zdawało brukową, która kiedyś utwardzała teren byłego skweru. Po bliższym przyjrzeniu się okazało, że kostka została uformowana z rozbitych żydowskich macew, które prawdopodobnie przed wojną usytuowane były w którymś z gnieźnieńskich kirkutów. W czasie okupacji cmentarze żydowskie były niszczone i niwelowane, a potężne, kamienne bryły macew służyły jako budulec do utwardzania nawierzchni w całym mieście. Obecnie kostka została zabezpieczona przez archeologów i przekazana do Muzeum Początków Państwa Polskiego.

Aleksander Karwowski