„Można tutaj doznać pewnych innych wzruszeń”
Dodane przez admin dnia Maj 12 2016 19:45:00
Dni Pary w Gnieźnie uznać możemy za rozpoczęte. W czwartkowy wieczór w parowozowni odbył się wernisaż wystawy fotograficznej autorstwa grupy „Mobilni”. Na jednej z najstarszych fotografii widać Gniezno z XIX wieku, w którym stały w bliskim sąsiedztwie dwie parowozownie.
Treść rozszerzona
Zdjęcia pokazane na wystawie zrobione zostały przez fotografów z grupy „Mobilni”, która skupia obecnie 12 osób z całej Polski. - Te zdjęcia są z innej bajki niezależnie od tego, co kto robi. Z drugiej strony na tych starych, poniszczonych oknach, na których udało nam się zamontować ekspozycję, mamy fotografie wyróżnione w naszym plebiscycie Mobilnego Tygodnia – tłumaczy Krzysztof Górny z Murowanej Gośliny, który jest odpowiedzialny w grupie „Mobilni” za organizowanie wystaw w całej Polsce. Wystawione zdjęcia oglądano już w Murowanej Goślinie, a po Gnieźnie trafią także do Włocławka, Gdańska i Krakowa. - Preferujemy opuszczone miejsca, ale raczej staramy się robić to w legalny sposób. Na moich zdjęciach można zobaczyć nawet zdjęcia z tej lokomotywowni, gdzie w zeszłym roku robiliśmy Photowalka. Mamy już także możliwość zwiedzania legalnie twierdzy w Modlinie – dodaje.

W innej części wystawy zostały umieszczone zdjęcia, wśród których niektóre mają nawet ponad 100 lat. Na jednym z nich widzimy obraz dwóch parowozowni, które znajdowały się w Gnieźnie w XIX wieku. - Wynikało to z tego, że w latach siedemdziesiątych XIX wieku dwie firmy niezależnie od siebie wybudowały dwie linie kolejowe przebiegające przez Gniezno. Jedna firma to było Górnośląskie Towarzystwo Kolejowe, które wybudowało linię z Poznania przez Gniezno, Inowrocław do Torunia i Bydgoszczy. Ono wybudowało także swoją mała czterostanowiskową lokomotywownię, która dzisiaj, gdyby istniała, stałaby centralnie w torach – opowiada Krzysztof Modrzejewski, prezes Gnieźnieńskiego Stowarzyszenia Miłośników Kolei.

- Drugie towarzystwo, które uruchomiło linię kolejową w 1875 roku to jest Gnieźnieńsko-Oleśnicka Kolej, która wybudowała linię z Gniezna przez Wrześnię, Jarocin do Oleśnicy pod Wrocławiem. Ta grupa wybudowała sobie drugą parowozownię, która była tak na prawd ę zalążkiem pod tą parowozownię, którą dzisiaj tutaj mamy – przypomina K. Modrzejewski. Pytamy dalej, co stało się z pierwszą parowozownią? - Ona została zburzona na początku XX wieku, gdyż państwo pruskie postanowiło znacjonalizować obie linie kolejowe. Weszły one w jeden system i zostały zunifikowane. Potem stacja nam się rozwijała i decyzja władz pruskich była taka, że rozwijamy tę gnieźnieńsko-oleśnicką, a wygaszamy górnośląską – wyjaśnia.

Podczas zwiedzania i oglądania wystawy w gnieźnieńskiej parowozowni można było spotkać kilku nieprzypadkowych gości. - Ja się interesuje fotografią i znam prezentacje światowej grupy „Mobilni”. Jak usłyszałem, że tutaj się prezentują, to przyjechałem zobaczyć, ale jest to inna grupa, z tym, że działająca na tych samych zasadach – mówi nam w krótkiej rozmowie Władysław Nielipiński, gnieźnieński fotograf i wieloletni instruktor fotografii oraz laureat i organizator wielu konkursów fotograficznych. - Oni fotografują zazwyczaj telefonami komórkowymi i innym sprzętem mobilnym, a potem upubliczniają te swoje zdjęcia i jest to bardzo fajna pasja, bo w tych kategoriach trzeba to rozważać – tłumaczy.

- To dobrze, że dzielą się tymi zdjęciami z innymi. Edukują przy okazji wszystkich innych posiadaczy telefonów komórkowych, że można robić zdjęcia wartościowe, a nie tylko zwykłe selfie czy pamiątkowe fotografie znad morza. One mogą okazać się wartościowe w sensie przekazu pewnej informacji i jakichś treści, które mogą być przydatne i potrzebne przyszłym pokoleniom, jeśli się zachowają i będą mogły być w przyszłości oglądane – prognozuje W. Nielipiński.

Na koniec pytamy jeszcze naszych rozmówców o to, co tak wyjątkowego i magicznego ma w sobie gnieźnieńska parowozownia, że jej wnętrza pragnie odwiedzać tak wielu ludzi, którzy chcą tam robić zdjęcia, a nawet sesje zdjęciowe. - Takie opuszczone miejsca mają swoje piękno. Jedno wolą iść do parku, a my biegamy po takich miejscach. Zdecydowanie najładniej jest tu o wschodzie i zachodzie słońca. Przez te wszystkie nieszczelne okna wpada tutaj światło. Stąd coś takiego, że niejedna para młoda chciała tu mieć sesję ślubną – twierdzi K. Górny.

- Wszystkie stare obiekty mają swój niepowtarzalny klimat, swoja magię i swoją historię. Człowiek w natłoku takich zewsząd go bombardującej powszedniości chce się nieraz oderwać i wyciszyć, chce pooddychać przeszłością i innym klimatem, trochę doznać może pewnych innych wzruszeń. Ten obiekt spełnia te warunki, że można tutaj takich innych wzruszeń doznać – uważa W. Nielipiński.

Wojciech Orłowski