Za chrześcijaństwem do Polski przyszło pismo
Dodane przez admin dnia Kwiecień 21 2016 21:15:00
Z kolejnego wykładu w ramach trwającego cyklu poświęconego 1050. rocznicy Chrztu Polski dowiedzieliśmy się tym razem, że wraz z kościołem chrześcijańskim i łacińskim pojawiło się na ziemiach polskich pismo. Dowiadujemy się ponadto, jak z punktu widzenia kolejnego z naukowców wyglądały początki chrześcijaństwa w naszym państwie.
Treść rozszerzona
Za nami kolejne spotkanie w ramach „Dziedziniec historii – spotkania w starym klasztorze”. Tym razem w bibliotece klasztoru franciszkańskiego można było wysłuchać prelekcji prof. Edwarda Skibińskiego pt. „Mit założycielski państwa Polan”. - Tematem tego spotkania jest zatem okres jeszcze przed Mieszkiem i przed chrztem – mówi Krzysztof Zalaszewski, organizator cyklicznych spotkań. - O ile nauka przemawia do rozumu, to mity bardzo mocno przemawiają do serca. Mity mają jeszcze jedną ważną rolę, że one jak gdyby budują jak gdyby taką relację między przeszłością a teraźniejszością. To nie jest tylko jakieś suche opowiadanie, ale jest to właśnie taka emocja, która łączy – przekonuje.

O Polanach nie wiadomo tak naprawdę wiele, np. trudno powiedzieć, czy rzeczywiście tak się nazywali, bp różne są opinie naukowców na ten temat. - Pierwsze, co trzeba zrobić, to mogę polecić wszystkim ludziom, którzy czytają książki, aby zajrzeć do Galla Anonima. Tam można zobaczyć, jak on to przestawia w czasach Bolesława Krzywoustego, czyli na początku XII wieku. Warto też zajrzeć do Żywotów Świętego Wojciecha pióra Brunona z Kwerfurtu i to jest wszystko przetłumaczone, żywot pięciu braci i tam zobaczymy, jakie są poglądy tych ludzi, którzy stykali się z Bolesławem Chrobrym na tego jego państwa – opowiada prof. Edward Skibiński z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. - Mamy różne zbiory źródeł i pamiętajmy, że historycy pracują na źródłach, to jest rzecz podstawowa. W związku z tym różne dziwne teorie można wstępnie odrzucać, jeśli nie mamy żadnego zapisu w źródle – dodaje.

O Polanach mówi się, jako państwie Mieszka, państwie plemiennym. - Państwo plemienne różnie się od tego naszego. Nie było budowane w oparciu o aparat administracyjny – zaznacza prof. Skibiński. Jego zdaniem bardzo istotne jest także to, że państwo takie nie ma swojego pisma. - To pismo pojawia się podobnie jak w innych państwach całej Europy bardzo powoli. Ono przychodzi wraz z kościołem chrześcijańskim i łacińskim – przekonuje prelegent.

Jak wiadomo biblia i księgi liturgiczne były zapisane w innym języku od tego, którym się na tych ziemiach porozumiewano. - Chrześcijanin, który chciał być członkiem elity Mieszka czy Bolesława Chrobrego musiał znać łacinę i to jest zupełnie podstawowa rzecz – wskazuje prof. Skibiński. - Pamiętajmy jednak, że znajomość łaciny niekoniecznie musi oznaczać umiejętności pisania po łacinie. Pisanie jest wtedy zawodem, a materiał, na którym się pisało był bardzo drogi i nie dla wszystkich dostępny. Zatem może być ktoś, kto mówi po łacinie, ale nie potrafi pisać lub umie czytać, ale nie potrafi pisać – wskazuje.

Na podstawie tych rozważań można wnioskować, że państwo Polan jest oparte na więziach tradycyjnych. - My dzisiaj bardziej skłonni jesteśmy do zmieniania sposobu życia niż oni wówczas byli, a ta tradycja sprawdziła im się przez wiele lat. Pamiętajmy także o tym, że ten świat wtedy aż tak szybko się nie zmieniał jak obecnie, był bardziej stabilny i w związku z tym takie rozwiązania, jakie przyjmowali rodzice, takie często przyjmowały ich dzieci, bo one rzeczywiście były skuteczne – uważa zaproszony do Gniezna historyk.

Na pewno można powiedzieć, że Mieszko przyjmując chrzest ze względu na dalszy tryb jego życia musiał być już wtedy chrześcijaninem świadomym. - Jeżeli on jeździ do Kwerynburgu na święta wielkanocne i funkcjonuje wśród elit cesarstwa, to trudno uwierzyć w to, żeby on nie umiał zachować się w kościele w czasie mszy i żeby on nie umiał się modlić. Nawet jeśli nie mamy źródeł pisanych, ale mamy świadectwa, że on tam był. Te rytuały były dość skomplikowane i trzeba było wiedzieć, jak zachować się w danej sytuacji. Mieszko musiał to opanować, jeśli chciał istnieć w polityce międzynarodowej, a on w niej zaistniał – tłumaczy prof. Edward Skibiński.

Zarówno Miszko I, jak również jego poddani mieli trudną drogę do pokonania. - Musimy sobie uświadomić trudną drogę tego człowieka, który nie tylko przyjął chrzest, ale musiał w tym świecie chrześcijańskim prowadzić politykę swojego państwa i robił to niezwykle sprawnie. Kim był, tego nie wiemy, ale że był bardzo zdolnym politykiem, to nie ulega wątpliwości. Wszyscy zastanawiają się, czy Mieszko przyjmował chrzest uczciwie czy nie. Jeżeli Bóg chrześcijański wspierał cesarza, a cesarz jest skuteczny w tamtych czasach, no to jest to Bóg, do którego warto się modlić i Mieszko wybiera tę drogę również dla korzyści swego państwa. On chce, żeby jego poddani też byli chrześcijanami – podsumowuje wykładowca UAM.

- Czy oni stają się chrześcijanami? Tak! Stają się w takim przynajmniej stopniu, w jakim to wtedy było możliwe. To znaczy, że wtedy, jak jakieś uroczystości chrześcijańskie są organizowane, a oni mają tam być i w nich uczestniczyć, to chętnie idą i uczestniczą, bo również uważają, że Bóg chrześcijański jest bogiem potężnym i że jest takim bogiem, który opiekuje się ich władcą. W związku z tym oni też, ponieważ idą za tym władcą, to pójdą też za tym Bogiem. Oczywiście na początku nie jest to chrześcijaństwo pogłębione jakoś, ale gdy się tak poważniej zastanowimy, jakie jest nasze chrześcijaństwo obecnie, to naprawdę zgłaszanie pretensji w stosunku do Polan z X wieku brzmi trochę niepoważnie – dodaje na koniec prof. E. Skibiński.

Wojciech Orłowski