Lange niezapomniany...
Dodane przez admin dnia Marzec 30 2016 20:00:00
Kolejny wykład z cyklu Gnieźnieńskie Konwersatoria Historyczne odbył się w Bibliotece Pedagogicznej przy ul. Mieszka I. Został poświęcony w całości historii Jana Bernarda Langego, którą opowiedziała dr Elżbieta Urbaniak.
Treść rozszerzona


Bohater jej wieloletnich poszukiwań naukowych zasłynął jako pierwszy w Gnieźnie znaczący drukarz i wydawca, którego oficyna działała przez blisko 100 lat w jednej z kamienic przy gnieźnieńskim Rynku. Już pod koniec listopada ubiegłego roku podczas jednego z poprzednich spotkań, które było poświęcone pierwszym gnieźnieńskim księgarniom i drukarniom jego uczestnicy wyrazili chęć bliższego poznania właśnie historii Langego.

Przypomnijmy, że Elżbieta Urbaniak jest autorką książki „Gnieźnieńska oficyna wydawnicza Jana Bernarda Langego”. Przez wiele lat poszukiwała i kolekcjonowała książki oraz dokumenty poświęcone tej tematyce. Jej opowieść rozpoczyna się w momencie, w którym Lange przybywa do Gniezna w 1840 roku. Ale dlaczego wybrał właśnie to miasto na założenie swojej firmy wydawniczej, która wniosła potem ogromny wkład do kultury narodowej? Nikogo zapewne nie zdziwi, że wcale tak nie musiało być. - Lange na początku był zainteresowany Trzemesznem, ale tam wcześniej już Gustaw Olawski otworzył drukarnie, dzięki temu przyjechał do Gniezna i otworzył małą księgarenkę w budynku, który już nie istnieje, a mieścił się pomiędzy Rynkiem i ulicą Franciszkańską. Potem zakład został przeniesiony do budynku Kuglerów przy Rynku 7 – wspomina dr Elżbieta Urbaniak, która podkreśla, że pierwsza drukarnia prowadzona przez Langego była filią leszczyńskiej drukarni, której właścicielem był Ernest Gunter. - Dopiero w 1849 roku otwarta zostaje forma J. B. Lange – Drukarnia i Księgarnia i od tej pory wszystko co się w niej drukowało sygnowane było aż do 1940 roku taka nazwą – dodaje.

Jedną z najbardziej zaskakujących historii jest jednak ta o pożyczce jaką Lange zaciągnął od jednego z gnieźnieńskich biskupów na uruchomienie swojej oficyny. - Aby otworzyć firmę trzeba było mieć pieniądze. Udało się to z pomocą abp. Leona Przyłuskiego, który zaufał młodemu wydawcy i pożyczył mu pieniądze. Potem jeszcze raz wyciągnął on do Langego pomocną dłoń, zezwalając na drukowanie tzw. duninów, czyli książeczek do nabożeństwa. To pomogło jego firmie zacząć płynnie spłacać zaciągnięty dług. Niektóre z tych wydanych wówczas duninów można do dziś obejrzeć w gnieźnieńskim Archiwum Archidiecezjalnym – informuje przy okazji prelegentka. W tamtym czasie, aby zacząć drukować tak duże partie książek trzeba było wzbogacić swój park maszyn, co wymagało kolejnych nakładów finansowych. - Inwestycja ta jednak opłaciła się Janowi Bernardowi Langemu, bo niebawem oprócz wspomnianych duninów zaczął drukować także katechizmy i kalendarze dla duchowieństwa. To właśnie te trzy wydawnictwa pomogły mu utrzymać się na rynku w pierwszym okresie działalności wydawnictwa – wskazuje E. Urbaniak.

Lange zaczyna wreszcie drukować i rozprowadzać także pocztówki z widokami Gniezna oraz podręczniki do nauki w otwieranych na terenie Gniezna szkołach i popularne wtedy programy uroczystości zakończenia roku szkolnego. - Dzięki temu właśnie mógł pozwolić sobie na zaczęcie wydawania poważniejszej literatury naukowej, które cieszyły się dużo mniejszym zainteresowaniem, ale były ważne dla rozwoju inteligencji. Jednym z autorów, który publikuje wówczas u Langego jest Ignacy Polkowski, który pisał o gnieźnieńskiej katedrze, ale także o odkryciach Mikołaja Kopernika, którego 400-lecie narodzin obchodzono w tamtym czasie – mówi była kierownik biblioteki Muzeum Początków Państwa Polskiego, w której można znaleźć dużą część wydanych przez drukarnię J. B. Lange książek. - Największy jednak zbiór książek znajduje się w Bibliotece Franciszkańskiej – oświadcza.

Słynna już w owym czasie drukarnia i księgarnia zaczyna rozprowadzać także dzieła, które określa się mianem książek dla ludu. - Książki, które przynosiły zyski, popularność i wśród których znajdują się takie, jak np. „Gorzałka źródłem wszelkich zbrodni wobec Boga i ludzi” albo „Leki na strachy śmiertelne, jak kto ich zażyje, jak kto ich zażyje, ten się już nigdy śmierci bać nie będzie”. Pod koniec u Langego publikował także Józef Chociszewski, który napisał piętnaście książek - wymienia E. Urbaniak. W tym czasie także zaczyna się moda na drukowanie afiszy i zaproszeń na wszelkiego rodzaje imprezy, które odbywały się w Gnieźnie. - A także czasopisma, m. in. Gnesen Kreisblatt – dodaje.

Jan Bernard Lange umiera w 1891 roku po dwuletniej chorobie spowodowanej stycznością z substancjami chemicznymi, które używane były w drukarni i okazały się dla niego trujące. Pochowany został na cmentarzu św. Piotra w Gnieźnie. - Tam po latach spoczął także jego przedwcześnie zmarły syn Romuald oraz żona Joanna, która dożyła późnej starości. Grobowiec ten niestety jest obecnie bardzo zaniedbany – zwraca uwagę Elżbieta Urbaniak. Drukarnię Langego prowadziła następnie jego żona do momentu śmierci w 1911 roku, a następnie ich potomkowie, m. in. Stefan Knast i Anna Kozłowska. - Firma J. B. Lange kończy swój żywot 8 czerwca 1940 roku, kiedy maszyny drukarskie zostają rozebrane, a zgromadzone nakłady zostają przez Niemców spalone – podaje na koniec.

Komentarz:
- To naprawdę wybitny Wielkopolanin, oczywiście wymiaru gnieźnieńskiego. Żył w ciekawych czasach, wyrastał i wychowywał się na Mickiewiczu. Znana mu była idea posłannictwa, mesjanizmu i praktycznie ją urzeczywistni, bo to przecież jest Wiosna Ludów i Bitwa pod Sokołowem, w której on brał udział. Poszedł z czystego obowiązku, choć już miał rodzinę i później był z tego powodu szykanowany. Miał już wtedy taką przepustkę obywatelską, ściślej mówiąc niepodległościową. To można wymienić tylko paru takich organiczników wśród niepodległościowców wielkopolskich, Szmarzewskiego, Jackowskiego, Cieszkowskiego – podsumowuje prof. Janusz Karwat, historyk z Instytutu Kultury Europejskiej w Gnieźnie.

Wojciech Orłowski