O kłeckim dzwonie, Jadwigą zwanym
Dodane przez admin dnia Marzec 11 2016 09:00:00
W dawnych czasach, zanim do Kłecka nie sprowadzono własnych ludwisarzy, gdy po pięćdziesięciu latach po wielkim pożarze miasto zaczęło już w dostatki opływać, rajcy postanowili ufundować dzwon na cześć św. Jadwigi. Wierzono, że tylko dzięki jej wstawiennictwu ocalała od morowego powietrza cała okolica. Część rajców chciała również, aby poznańscy pielgrzymi nie do Pępowa pod Gostyniem tłumnie przybywali, lecz do królewskiego Kłecka.
Treść rozszerzona
Wysłano zatem do Brandenburgii Pietrka, burmistrzowego syna Macieja Potrzebki, aby w imieniu mieszczan mistrz sławny, Merten Dames, najpiękniejszy dzwon ulał, znacznie lepszy niż ten z Parstein z sentancją „Sali Deo Gloria 1566”. W liście kontraktowym do ludwisarza mieszczaństwo kłeckie jednak zastrzegło, aby żadnego słowa w niemczyźnie nie było, więc mistrz Merten zastosował fortel i na dzwonie św. Jadwigi dla Kłecka odcisnął zdanie w skrótach: „help. godt. evichlich. dat. wart. hie. man. ein. kleneitit. anno domini 1568. Merten Dames”, co winno brzmieć: „Hilf Gott ewiglich – es währt hier nur eine kleine Zeit... Merten Dames” na przypomnienie, że święta urodziła się w Niemczech. Kłecczanie jednak wiedząc, że jest to mistrz wielkiej klasy dowcip ten wybaczyli. I wielka radość w mieście nastała, gdy dzwon uroczyście poświęcono i zawieszono na drewnianej dzwonnicy przy rynku, bo fara po ostatnim pożarze była jeszcze w budowie.

Już pierwszej nocy dzwon Jadwigi ocalił całe miasto, sam z siebie zaczął bić gdy zapalił się komin w szynku i niechybnie mieszczanie pogrążeni w śnie straciliby życie lub dobytek. Od tego czasu dzwonnik kłecki raz w roku w nocy bił w dzwon Jadwigi na pamiątkę tamtych wydarzeń i ku przestrodze, aby bawić się rozważnie. Również kłeccy kominiarze za swoją patronkę wybrali świętą Jadwigę, aby żaden z nich życia nie stracił wspinając się na wysokie kominy. Smutny był jednakże koniec dzwonu, jak smutne były losy kraju.

Gdy Prusacy podbili Kłecko niebawem zarekwirowano dzwon św. Jadwigi na cele wojenne. Pomimo protestów kłecczan dzwon przetopiono i zrobiono z niego armatę. Powiadają, że gdy załadowano w nią proch i kulę, aby oddać strzał, wybuchła rozpryskując się na tysiąc pięćset sześćdziesiąt osiem kawałków, dokładnie tyle samo co rok, w którym mistrz Merten zrobił ów dzwon dla Kłecka.

Dawid Jung