Historia jednej łuski... I Konrada...
Dodane przez admin dnia Marzec 03 2016 13:30:00
Łuska, która stała się przyczyną zastrzelenia przez Niemców młodego chłopaka ze Szczytnik Duchownych w 1939 roku stała się natchnieniem do wymyślenia historii, która zostanie pokazana w tworzonym właśnie filmie amatorskim. Wszystko wskazuje na to, że pod koniec listopada przygotowywana przez uczniów etiuda zostanie pokazana szerszej publiczności.
Treść rozszerzona
Młodzież ze szkół w Szczytnikach Duchownych i Jankowie Dolnym włączyła się w realizację ambitnego projektu związanego z osobą Konrada Szcześniaka, który był pierwszą śmiertelną ofiarą II wojny światowej w Szczytnikach Duchownych. Projekt ten jest realizowany dzięki zaangażowaniu stowarzyszenia „Siedlisko” działającego na rzecz aktywizacji społeczności lokalnej w Lubochni. Został zatytułowany „Łuska” i jest realizowany w ramach programu „Równać Szanse” Polsko – Amerykańskiej Fundacji Wolności administrowanego przez Polską Fundację Dzieci i Młodzieży. Dziś podczas specjalnie zwołanej konferencji prasowej zaprezentowano pierwsze wyniki działań związanych z jego realizacją. - To jest projekt nastawiony przede wszystkim na umiejętności społeczne, czyli na pracę w grupie, pokonywanie trudności i pozyskiwanie wsparcia społecznego. Przy okazji są to działania dziennikarskie, filmowe, fotograficzne. Projekt trwa od września 2015 roku i jesteśmy na półmetku. Młodzież zmienia się w trakcie trwania tego projektu. W końcu listopada tego roku w eSTeDe nastąpi finał tego projektu i wtedy będzie pokazana etiuda filmowa oraz wystawa fotograficzna – mówi Maria Brykczyńska, prezes Stowarzyszenia „Siedlisko”.

Cała historia związana z Konradem jest mało znana, a nawet jeśli się na ten temat w okolicy mówiło, to pojawiały się w tej sprawie fakty nie do końca zgodne z prawdą. - Niemcy go w 1939 roku zastrzelili, ponieważ była taka moda, że obrzucano pociągi kamieniami i takie podziemie w Szczytnikach Duchownych się zawiązało. Niektórzy mieszkańcy mieli broń i zaczęli strzelać z tej broni. W tym czasie przejeżdżali Niemcy przez tę miejscowość, zobaczyli grupkę pięcioosobową. Zaczęli ich wypytywać, m. in. Konrada i wtedy w jego kieszeni znaleziono łuskę po naboju, z której chłopak chciał zrobić zapalniczkę. Stwierdzili, że to na pewno on, wzięli go za dom i tam rozstrzelali – przypomina M. Brykczyńska. Projekt mający na celu wyjaśnianie tej sprawy został podzielony na dwa etapy, którego pierwszą częścią jest zakończone właśnie dziennikarskie śledztwo. - Drugim etapem będzie kręcenie etiudy filmowej. Młodzież musiała wymyślić scenariusz na temat tego, jak by potoczyły się dalsze losy Konrada, gdyby żył. Do tego wszystkiego dokumentujemy fotograficznie wszystkie te nasze działania – dodaje opiekunka projektu.

Dla uczniów, którzy postanowili wziąć udział w tym projekcie, była to także okazja do przejścia gruntownego kursu dziennikarstwa, zarówno w formie teoretycznej, jak również praktycznej. - Naszym zadaniem było przeprowadzenie tego dziennikarskiego śledztwa i zdobycie jak największej ilości informacji na ten temat Konrada Szcześniaka. Moją rolą było przygotowanie młodzieży, ażeby jak najwięcej informacji potrafili zdobyć sami – tłumaczy Joanna Gronikowska, dziennikarka związana w przeszłości z gnieźnieńskimi mediami, która poprowadziła warsztaty dziennikarskie. Przekazała ona ochotnikom podczas zajęć informacje na temat zasad kodeksu etyki dziennikarskiej oraz jak pracuje się w zawodzie dziennikarza i jakie są podstawowe formy tego przekazu. - Trochę nauczyli się przy okazji pisać informacje radiowe i prasowe, ale głównie ćwiczyliśmy tutaj pod kątem przeprowadzania wywiadów. Potem to już właściwie były działania praktyczne i bardzo trudna praca w terenie, bo stawialiśmy tutaj na samodzielność. Uczestnicy warsztatów sami musieli umawiać się z gośćmi, czyli najpierw ich odszukać, potem się z nimi umówić i przekonać, by chcieli rozmawiać, a na końcu nagrać tę rozmowę – dodaje J. Gronikowska.

Dziennikarskie śledztwo rozpoczęło się od znalezienia osób w Szczytnikach Duchownych, które wiedzą coś na temat tej zbrodni. - Spotkaliśmy się z nimi, tam było parę osób w dość sędziwym już wieku, które coś na ten temat wiedziały. Dowiedzieliśmy się od nich bardzo dużo, ale jednak taką kluczową postacią w naszym dziennikarskim śledztwie był brat Konrada. Pan Marian specjalnie dla nas przyjechał z Poznania i bardzo dużo nam opowiedział – relacjonuje Eryk Chmal, uczeń szkoły w Szczytnikach Duchownych, który doskonale pamięta emocje i wzruszenie jego rozmówcy podczas tamtego spotkania.

Twórcy etiudy filmowej natomiast postawili sobie za cel napisanie scenariusza mówiącego o tym, co by się stało, gdyby Konrad jednak tego feralnego dnia nie zginął. - Nasza grupa liczy razem ze mną 10 osób, ale ja występuję tutaj tylko w roli instruktora, a młodzież ma wymyślać i tworzyć ten film samodzielnie. Zaczęliśmy od scenariusza, teraz jesteśmy na etapie pracy ze sprzętem. Następnie odwiedzimy miejsca, które wytypowaliśmy i które staną się scenografem do naszego filmu – opowiada Piotr Robakowski, animator kultury i współzałożyciel Gnieźnieńskiej Grupy Filmowej. - Nasza rola polegała na wymyśleniu tego, jak wyglądałoby życie Konrada w przyszłości. Chcieliśmy zrobić to niekonwencjonalnie i pokazać, że ten jego mały pocisk mógł zmienić losy całego świata i takie przesłanie chcemy zawrzeć w tym filmie – informuje Szymon Wojciechowski, który pracuje przy tworzącym się filmie także jako dźwiękowiec. - Akcja filmu toczy się między 1939 a 1943 rokiem, czyli jest to okres II wojny światowej, ale na razie nie chcemy zdradzać całego scenariusza. Chcemy zaskoczyć widza na końcu tego filmu – zdradza P. Robakowski.

W ramach projektu pracuje jeszcze jedna grupa, która dokumentuje fotograficznie przebieg wszystkich działań. Podjęto się także próby odnalezienia bardzo ważnego zdjęcia. - Pracujemy obecnie nad tym, aby mieć zdjęcie Konrada i jest taka szansa. Udaliśmy się w tej sprawie do szkoły. Jest tam takie zdjęcie, tylko jest jedna kwestia sporna, którą osobą na tym zdjęciu jest Konrad. Czekamy więc teraz na ludzi, którzy będą potrafili nam wskazać tę osobę – mówi Waldemar Stube, gnieźnieński fotograf, prowadzący te zajęcia. - Wczoraj dotarliśmy do miejsca, w którym miała miejsce ta zbrodnia. Postaramy się je dobrze uwiecznić i pokazać na naszych zdjęciach – obiecuje Weronika Sztuba, uczennica szkoły w Szczytnikach Duchownych.

Jako, że młodzież nie miała nigdy styczności z grą aktorską o pomoc w charakterze konsultacji w tym zakresie poproszono władze gnieźnieńskiego teatru, które chętnie obiecały popracować nad warsztatem aktorskim z grupą filmową projektu. - Realizacja takiego zadania bardzo wpisuje się w to, co robimy ostatnio w teatrze, to taka pozaartystyczna działalność edukacyjna i kładziemy na nią duży nacisk. W tym jakże wspaniałym projekcie Teatr Fredry w jakiś sposób będzie uczestniczyć w charakterze trochę konsultanta, ale nie tylko – zapewnia Łukasz Gajdzis, zastępca dyrektora Teatru Fredry w Gnieźnie, który wspomina także o dużej niespodziance przygotowanej dla uczniów. - Zapewnimy profesjonalną współpracę z aktorem naszego teatru, który pomoże młodzieży w prostych ćwiczeniach aktorskich, przeprowadzi taki warsztat, jak występować przed kamerą. Chcieliśmy też dać młodzieży podczas tego projektu szansę spotkania się z aktorką, która już za chwilę wejdzie w tzw. totalny mainstream. Jest to Anna Pijanowska, która jest aktorką naszego teatru i która gra także główną role w serialu telewizyjnym „Bodo”. Ona też przyjdzie parę razy na plan pomóc tej młodzieży, pokazać jak grać i występować w takich filmach kostiumowych – zapowiada Ł. Gajdzis.

Wojciech Orłowski