O szlachcicu w złotym żupanie
Dodane przez admin dnia Luty 29 2016 11:00:00
Działo się w kilka lat po złupieniu Kłecka przez Szwedów, gdy starostą był Pan Grabski rezydujący na dworze w Polskiej Wsi. Jeden z jego zaufanych ludzi, znany w mieście Pan Jan Wolski, dworzanin szlachetnie urodzony, chodził zawsze ze swoją srebrną karabelą i w ciężkim żupanie haftowanym złotem. Wśród mieszczan szlachcic ów był głównym tematem plotek i drwin, a po okolicy krążyło znane powiedzonko: „Czy słota czy na słońce ochota, pan w swym żupanie nie tylko przy dzbanie”.
Treść rozszerzona
Razu pewnego, tenże Pan Wolski na Zielonych Świątkach w szlacheckim rynsztunku wypłynął na jezioro na polowanie, aby ustrzelić kilka kaczek. Gdy upolował kolejną wychylił się z łodzi, aby ją sięgnąć ręką, lecz nieszczęśliwie wypadł. Nie mogąc wypłynąć przez ciężki żupan, utonął.

Odtąd co roku w pierwszą niedzielę po Zielonych Świątkach o północy wędruje po wodzie duch szlachcica w złotym żupanie i słychać znad jeziora trzy wystrzały z myśliwskiej flinty. Powiadają, że kto zobaczy zjawę szlachcica, ten niechybnie w rok utonie*.

Dawid Jung

*Postać szlachcica jest historyczna. W 1664 roku Jan Wolski, w służbie dworskiej starosty kłeckiego, Grabskiego, wypadł nieszczęśliwie z łodzi sięgając po zastrzeloną kaczkę i utonął.