Spalenie gnieźnieńskiej katedry... Za rok odsłona trzecia i ostatnia...
Dodane przez admin dnia Styczeń 22 2016 19:45:00
Zaktualizowana wersja rozdziału historii, który dotyczy zdarzenia sprzed ponad siedemdziesięciu lat wciąż wzbudza ciekawość i emocje. Gnieźnianie obejrzeli najnowszy dokument dotyczący podpalenia katedry w reżyserii Bogumiła Bieleckiego.
Treść rozszerzona
Zajęta prawie do ostatniego wolnego krzesła sala widowiskowa Miejskiego Ośrodka Kultury stała się w piątkowy wieczór miejscem premierowej odsłony najnowszej części filmu dokumentalnego o podpaleniu gnieźnieńskiej katedry, do którego doszło 22 stycznia 1945 roku. - Ja zapowiedziałem już w zeszłym roku, że stworzyłem tryptyk filmowy i teraz ta część, którą dzisiaj oglądamy dotyczy samego ratowania płonącej katedry i jest ona bardzo ciekawa – mówi Bogumił Bielecki, reżyser filmu, który od wielu lat docieka prawdy dotyczącej tej historii.

- Muszę tutaj na wstępie powiedzieć, że gdyby nie przystąpienie do ratowania katedry głównie mieszkańców Gniezna, to ona spłonęłaby doszczętnie. Wszystkie te kaplice dookoła i dachy by upadły. Ta akcja spontaniczna i ratowanie zbiorów, które były przygotowane do wywiezienia, to były naprawdę takie działania, które nie mogły się udać bez obecności tych mieszkańców – uważa B. Bielecki, który krytykuje i obarcza winą za bezczynność ówczesne władze miasta, które jego zdaniem na całej linii zwiodły. - Władza tu zawiodła, właściwie nic nie zrobiono. Akcję podjęła właściwie młodzież i szóstka strażaków, którzy mieli wtedy dyżur i pod ich kierunkiem przebiegła już bardzo sprawnie. Dzięki temu uratowano najcenniejsze rzeczy – przypomina dokumentalista.

Dużym zainteresowaniem filmem nie jest zaskoczony gospodarz miejsca, w którym tradycyjnie już odbywa się premierowy pokaz filmu Bogumiła Bieleckiego. - Tak jak pierwsza część pokazała wówczas duże zainteresowanie, tak i druga w ramach tego tryptyku, który gdzieś jeszcze powstaje dalej utwierdza nas w przekonaniu, że to jest właściwy kierunek – twierdzi Dariusz Pilak, dyrektor Miejskiego Ośrodka Kultury w Gnieźnie. - Na pewno będziemy chcieli propagować ten film także przy różnych innych okazjach związanych chociażby w tym roku z ważnymi rocznicami, które w Gnieźnie będą miały miejsce. Najważniejsze, że ludzie żyjący w Gnieźnie są świadomi jak gdyby wagi wydarzeń, które w tym filmie są pokazywane. Jeżeli z tego wynika pozytywna reakcja, to chyba warto pokazać to szerszej publiczności także poza Gnieznem – podsumowuje D. Pilak.

Film pod kątem przydatności dla ewentualnego ustalenia ewentualnych faktów historycznych próbuje ocenić fachowiec, który odnosi się do tego dokumentu z raczej chłodną ostrożnością. - Jest to chyba coraz modniejszy ostatnio nurt tzw. historii mówionej. Kiedy brakuje innego rodzaju źródeł historycznych, wtedy zastępuje się je historią mówioną i wspomnieniami świadków wydarzeń. One składane zwłaszcza po latach mogą mieć różną wartość dokumentalną. Tym niemniej, jeżeli mamy do wyboru coś bądź całkowity brak źródeł, to trzeba korzystać z takich, które są w ogóle dostępne – zauważa Marek Szczepaniak, kierownik gnieźnieńskiego oddziału Archiwum Państwowego w Poznaniu, który również skorzystał z zaproszenia i obejrzał film pt. „Ratowanie Płonącej Katedry”.

Kolejna, trzecia i ostatnia część tryptyku filmowego poświęconego podpaleniu i odbudowie gnieźnieńskiej katedry pokazana ma zostać równo za rok podczas kolejnej rocznicy tego zdarzenia. Ma ona pokazywać i opisywać wszystkie znane fakty, które miały miejsce już w czasach powojennych, gdy odbudowywano zniszczenia zabytkowej budowli. - Trzecią część będzie już łagodniejsza, pokaże trud odbudowy i regotyzacji katedry gnieźnieńskiej – planuje B. Bielecki.

Wojciech Orłowski

Na ten temat:
Tłumy na pokazie filmu o spaleniu katedry