Legenda o duchach zaklętych w murach kolegiaty św. Jerzego
Dodane przez admin dnia Styczeń 06 2016 21:00:00
Po przybyciu do Gniezna Dobrawki, Mieszko kazał wybudować przy zamku kościół, w którym miano chrzcić książęce rycerstwo, a że patronem wszystkich rycerzy był święty Jerzy, kościół ten wzniesiono pod wezwaniem pogromcy smoka na wzór praski, o co bardzo zabiegała księżna.
Treść rozszerzona
Prace nad budową kościoła trwały długo i jedna ze ścian od strony rzeki Srawy nie była jeszcze ukończona. Mieszko jednak wydał rozkaz, aby zebrało się całe rycerstwo Gniezna i okolic na chrzciny, w świeżo konsekrowanej świątyni. I nagle, ku przerażeniu zebranych, na Wzgórze Lecha wdarli się zbuntowani wojowie Mieszka, którzy chcieli zostać przy pogaństwie i spośród siebie wybrać nowego władcę. Rozpoczęła się krwawa bitwa. I mówią, że wtedy w Gnieźnie wydarzył się za wstawiennictwem świętego Jerzego pierwszy cud, bowiem żaden z rycerzy chcących przyjąć chrześcijaństwo nie zginął, zginęli za to wszyscy poganie, których krew zaschła nawet na kamiennych blokach zalegających w pobliżu budowli.

Po pochowaniu buntowników, Mieszko nakazał, aby kamienie wmurować w ścianę kościoła św. Jerzego, żeby dusze tych, którzy mieli czelność podnieść miecz na księcia pokutowały przez wieki. I odtąd nie ma roku, w którym gnieźnianie nie słyszeliby dziwnych głosów lub śpiewów pokutników wydobywających się z murów kościoła św. Jerzego. Są tacy, którzy twierdzą, że dopiero gdy świątynia zostanie zburzona, tylko wtedy uwolnią się dusze pogańskie i będą błądzić po świecie na zgubę dusz chrześcijańskich.

Gdy w osiemnastym wieku remontowano kościół św. Jerzego, murarze musieli rozkuwać młotami część ściany. Duchy wojów sądząc, że oto burzą świątynię, zaczęły głośno z radości śpiewać i klaskać w dłonie nie mogąc doczekać się uwolnienia. Wydarzenie to opisał jeden z kanoników gnieźnieńskich: …kiedy w kolegium księży wikariuszy, które tuż stoi przy tej kolegiacie, słyszano podczas reparacji jej przedziwne, melodyjne śpiewania i głosy, przede dniem. O tem także zeznaje ks. Szymon Kulczewicz wikary, świadek na uszy swoje tej niebieskiej harmonii. Drugi także wikary powiadał mi, że stojąc w sieni swojej słyszał po rusztowaniach mularskich około tego kościoła, niby chodzące osoby, rękami poklaskujące, jakie to poklaskiwania, zwyczajnym są znakiem radości, wesela i ukontentowania...*

Duchy pogańskich wojów nadal zaklęte są w murach kolegiaty św. Jerzego.

Dawid Jung

*Cytowany fragment pochodzi z „Pamiętnika księdza Pstrokońskiego, kanonika katedralnego gnieźnieńskiego” wydanego w 1844 r. przez Edwarda Raczyńskiego