Powstanie Wielkopolskie ważne po raz kolejny...
Dodane przez admin dnia Grudzień 21 2015 20:00:00
- Około 1800 osób straciło życie w Powstaniu Wielkopolskim, w tym było około 30 gnieźnian. Umarli prawie sto lat temu po to, abyśmy żyli dzisiaj u siebie w domu. Nawet, jeśli coś nam się teraz w Polsce nie podoba, to jest to nasz dom i możemy z tym zrobić porządek, ale między sobą – podkreśla Robert Gaweł.
Treść rozszerzona
Ostatnie w tym roku Gnieźnieńskie Konwersatoria Historyczne poświęcone zostały w całości przypadającej na ostatnie dni grudnia rocznicy wybuchu Powstania Wielkopolskiego. Spotkanie zorganizowane po raz kolejny przez Instytut Kultury Europejskiej i Muzeum Początków Państwa Polskiego odbyło się tym razem w auli III Liceum Ogólnokształcącego przy ul. Sobieskiego w Gnieźnie.

Pierwsza część prelekcji poświęcona została przypomnieniu faktów, które są powszechnie znane historycznie, choć nie jest ona przekazywana młodzieży w ramach programu nauczania szkolnego, nad czym przy okazji ubolewano. - W przededniach powstania mieliśmy 28 tysięcy mieszkańców Gniezna, z czego 40 procent stanowili Niemcy, należący również do osób zwyczajowo bogatszych od Polaków, choć nie była to reguła – powiedział tytułem wprowadzenia prof. Janusz Karwat, kierownik Zakładu Studiów Gnieźnieńskich Instytutu Kultury Europejskiej UAM. - Lwów, Kraków, Warszawa były już wolne, a u nas nadal byli jeszcze Niemcy, którzy zachowywali się w sposób prowokujący, niszczyli nasze szyldy i symbole – dodaje.

Powstanie miało pierwotnie wybuchnąć dopiero później pod dowództwem Błękitnej Armii generała Hallera, ale w tej sytuacji musiało dojść do tego wcześniej w formie spontanicznego zrywu, gdy Niemcy byli najsłabsi. - Zygmunt Kittel, który został przywódcą powstania w Gnieźnie udał się do koszar artyleryjskich przy ul. Wrzesińskiej, by przekonać Niemców do kapitulacji. W tym czasie jednak od strony Bydgoszczy zbliżały się już posiłki niemieckie, które dotarły pod Zdziechowę. Polska delegacja ruszyła niezwłocznie także do nich, na co w odpowiedzi usłyszała, że nieprzyjacielskie działa są już wymierzone w stronę wież katedry – opowiada prof. Janusz Karwat, który podkreśla, że właśnie tam stoczyła się potyczka będąca pierwszym zwycięskim wydarzeniem w naszych okolicach. - Trzeba też pamiętać, że większość działań w pierwszych dniach miało charakter partyzancki. Najkrwawsza była bitwa pod Inowrocławiem, w której zginęło 11 Gnieźnian – przypomina naukowiec.

W drugiej części spotkania wystąpił gość specjalny, którym jest jednym z najlepszych specjalistów od Powstania Wielkopolskiego w Gnieźnie i od niedawna senator, Robert Gaweł. Swoje wystąpienie rozpoczął od wyrażenia ubolewania, że o tym wydarzeniu zbyt mało opowiada się młodzieży w szkołach, choć nauczyciele starają się przemycić ten temat w dużo większych ilościach od przewidywanych w programie nauczania. - Ale o historii Powstania Wielkopolskiego uczeni jesteśmy w wielu innych miejscach, także na stadionach piłkarskich. Kibice Lecha Poznań zebrali 150 tysięcy złotych na renowację nagrobków powstańców, o których niestety jakoś zapomniano – chwali sportowy akces R. Gaweł.

- Tam, gdzie teraz jest gazownia, ekonomik, straż pożarna, Urbis... tam kiedyś też były koszary, takie same długie, jak te przy ul. Sobieskiego, a na ich końcu było kasyno. Zbombardowano je we wrześniu 1939 roku – mówi R. Gaweł, który wraca do tamtych czasów i przytacza solidarność Polaków, jaka wtedy panowała. - Polacy pomagali sobie w zaborze pruskim na wiele różnych sposobów. Polegało to też na tym, że Polak kupował w polskim sklepie i Polak nie sprzedawał Niemcowi swojej ziemi – przypomina.

Robert Gaweł w krótkiej prezentacji pokazał, jak wyglądały działania na rzecz przywracania pamięci o Powstaniu Wielkopolskim, które były inicjowane przez niego i jego współpracowników, przypominając w ten sposób o licznych wydarzeniach ostatnich lat. Były to przede wszystkim liczne rekonstrukcje i inscenizacje oraz tablice, które trafiały na budynki o znaczeniu historycznym. - Pod domem Bolesława Kasprowicza to wszystko się zaczęło. Tam wszyscy się zebrali i pomaszerowali do koszar. Co do naszych rekonstrukcji, to zawsze się boimy, że ktoś zginie – mówi ku zdumieniu słuchających R. Gaweł. - Strzelamy amunicją ślepą, ale można się poparzyć – wyjaśnia po chwili.

Młodych ludzi wygłoszona prelekcja chyba zainteresowała, bo wielu z nich przysłuchiwało się tej oryginalnej lekcji historii z uwagą i powagą. Zachęceni do poszukiwań wśród swoich przodków uczestników Powstania Wielkopolskiego mają teraz szansę wzmacniania pamięci o tym wydarzeniu. Kto wie, może w przyszłości dzięki temu uda się wzbogacić bazę informacji, które dziś w tej sprawie posiadamy?

Wojciech Orłowski