Dokumenty z XV wieku odkryte w gnieźnieńskiej katedrze
Dodane przez admin dnia Grudzień 03 2015 16:00:00
Najnowszy fragment historii na własne oczy można było dziś zobaczyć w Muzeum Archidiecezji Gnieźnieńskiej, gdzie odbyła się III Sesja Mecenatów Skarbów Słowa. Dowiedzieliśmy się także, jakie cenne informacje udało się już odczytać naukowcom z dokumentów, które kilka miesięcy temu znaleziono w gnieźnieńskiej katedrze.
Treść rozszerzona
Mecenat jest akcją Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie, w ramach której poszukuje ono mecenasów, sponsorów dla swojej działalności kulturalnej ze szczególnym uwzględnieniem konserwacji zabytków piśmiennictwa. - III Sesja Mecenatów Skarbów Słowa jest przede wszystkim okazją do podziękowania kolejnym mecenasom czy darczyńcom naszego archiwum, którzy złożyli dary finansowe na konserwację i rozwój tego naszego archiwum w ciągu ostatniego roku – wyjaśnia ks. Michał Sołomieniuk, dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie, który cieszy się, że w tym roku stała się wspaniała rzecz, którą jego archiwum może się dziś pochwalić. - Tym największym wydarzeniem było znalezisko w katedrze. Są tu dziś rozłożone w gablotach dyplomy, dokumenty papierowe i pergaminowe, które pochodzą z XV i XVI wieku i właśnie im poświęcona została pierwsza prelekcja dokonana przez tych, którzy pracują nad nimi na co dzień – opowiada ks. M. Sołomieniuk.

Podczas dalszej części sesji miała także miejsce autorska prezentację książki księdza Łukasza Kruckiego pt. „Prymasowskie Wyższe Seminarium Duchowne w Gnieźnie 1953-1992”. Dodatkowo zdano relację z tego, jakie prace nad dyplomami gnieźnieńskimi wykonano na Uniwersytecie Mikołaja Kopernika w Toruniu w ostatnim roku oraz zostaną zaprezentowano oprawy artystyczne spośród książek katalogowanych w ostatnim czasie. - Niektóre z tych książek mają po kilkaset lat – podsumowuje ks. M. Sołomieniuk.

O dokumentach, które zostały odnalezione można chyba teraz powiedzieć, że stawiają one Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie w bardzo dogodnej dla tego typu instytucji pozycji. - Jesteśmy chyba jedynym archiwum w Polsce, które posiada teraz archiwalia z Konsystorza Generalnego. Był to urząd, który istniał zanim powołano do życia kurie i trybunały – tłumaczy ks. M. Sołomieniuk, który pamięta, że co prawda wiele archiwów posiada księgi konsystorza, czyli te księgi do których wpisywano wszystkie sprawy i streszczano je. - Natomiast mało kto ma dokumentację, która przychodziła do konsystorza lub którą konsystorz wysyłał. Udało nam się odnaleźć w katedrze kilkaset takich dokumentów. Większość z nich jest w takim stanie, że idzie z nich odczytać sporo wiadomości, kto jest nadawcą, do kogo kierował i w jakiej sprawie – cieszy się dyrektor Archiwum Archidiecezjalnego w Gnieźnie, ale dodaje także, ze wiele z nich niestety jest w gorszym stanie. - Przenieśliśmy je tylko do takiego akwarium i pokazujemy, jakie to są dystrukty. Czekamy potem na publikację naukową dotyczącą tego znaleziska, ona się ukaże w przyszłym roku, kiedy skatalogowane zostaną wszystkie odnalezione dokumenty – zapowiada ks. M. Sołomieniuk.

W ramach dzisiejszej konferencji przedstawiono głównie to, nad czym pracowali naukowcy w ostatnich tygodniach, czyli nad dokumentami odnalezionymi w tym roku, w sierpniu i wrześniu w katedrze. - Rolą naszego czteroosobowego zespołu było zinwentaryzowanie tego wszystkiego, a potem trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co to tak naprawdę jest i skąd to się wzięło. Warto zauważyć, że dotychczas opracowaliśmy tylko około 20 procent tych dokumentów, które zachowały się w dobrym stanie, to jest 350 z 1500-1700 dokumentów – komentuje na chwilę przed rozpoczęciem prelekcji Adam Kozak z Instytutu Historii Polskiej Akademii Nauk, który za chwilę przedstawia pierwsze wnioski. - Wydaje mi się, że te dokumenty w większości są związane z funkcjonowaniem konsystorza gnieźnieńskiego, czyli sądu duchownego dla diecezji gnieźnieńskiej w XV wieku – doprecyzowuje naukowiec, wskazując, że dokumenty te ściśle wiążą się z funkcjonowaniem tego sądu. - Są to albo postanowienia sędziów, wtedy tzw. oficjałów albo pisma procesowe, które do nich spływały. Wyglądało to bardzo podobnie jak w dzisiejszy współczesny proces. Strony procesowe pisały pisma, a sąd im odpisywał i wydawał swoje decyzje w formie pisemnej. Proces kanoniczny był całkowicie pisemny i stąd ta produkcja – mówi A. Kozak i zwraca uwagę na bardzo ważny element znalezionych świadectw. - To jest dla nas niezwykłe, jak zaawansowana była ponad 500 lat temu administracja i sądownictwo kościelne i nie ma to porównania w innych dziedzinach życia ówczesnej Polski – dodaje.

Dowiadujemy się ponadto z tych dokumentów, jakie sprawy rozstrzygane były na wokandzie XV-wiecznego Konsystorza Generalnego najczęściej. - Wiadomo, że do sądów nie spływają sprawy zwykłe, a często są to jakieś skandale, czy nieprawidłowości życia tego ówczesnego duchowieństwa, czy ówczesnych mieszkańców wsi i szlachty – informuje A. Kozak, który przechodzi do szczegółów przytaczając najczęściej spotykane przykłady. - Często są to konflikty o dziesięcinę pomiędzy plebanem danej wsi a dziedzicem tejże wsi. Tam często dochodziło do bójek i napadów. Tych spraw podobnych do siebie jest mnóstwo, bardzo często przychodzi pleban i mówi, że został pobity przez szlachcica albo nawet przez jego sługi, i że został z czegoś obrabowany. Plebani też często nie bywali dłużni i próbowali w ten sam sposób odpowiedzieć na te swoje krzywdy – kontynuuje A. Kozak.

Innym, bardzo częstym powodem konfliktów, które roztrząsane były przed sądem stanowią sprawy małżeńskie. - Odnośnie tych spraw występowały wówczas najczęściej sprawy, które dotyczyły unieważnienia tegoż małżeństwa i szukano tu ciekawych powodów. W jednym z przypadków małżonka zarzucała mężowi impotencję, a w innym padały oskarżenia o bigamię, które bardzo często się pojawiały – opowiada Jakub Łukaszewski z Instytutu Historii Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, który stwierdza, że niektóre rzeczy mogą być dla nas dziś szokujące. - W tamtych czasach pojawiały się przypadki, że pan czy pani mieli żony czy mężów w kilku wsiach i potem np. przychodzili do sądu we troje rozstrzygać spór i próbowali się z tego wyplątać. Zupełnie inaczej wyglądał też sam sposób zawierania małżeństwa w XV wieku i wcześniej – dodaje J. Łukaszewski.

Wyjaśniamy jeszcze na koniec, jak doszło do odkrycia tak starych dokumentów w archiwach gnieźnieńskiej katedry. Okazuje się, że podczas przeprowadzki około 10 lat temu ze starej do nowej siedziby nie przeniesiono tzw. akt brudnych, aby te zagrzybione dokumenty w tym nowym archiwum nie szkodziły tym, które są czyste. - W związku z tym wiadomo było, że została tam pewna część materiałów. Po jakimś czasie postanowiono tam wrócić i przejrzeć, czy nie ma tam jeszcze czegoś wartościowego. Wtedy okazało się, że pod stertami gazet powojennych, a nawet przedwojennych odnalazły się kartony, w których były te dokumenty – mówi A. Kozak który doskonale pamięta to uczucie w momencie, kiedy zdał sobie sprawę, że dotyka dokumentów pochodzących ze średniowiecza, z którego czasów niewiele źródeł się zachowało. - Trzeba powiedzieć, że ten zbiór nie ma analogii w skali kraju, bo znane były dotąd tylko księgi wpisów z sądów kościelnych w tym okresie. Nie było natomiast tej całej dokumentacji, czyli korespondencji, mandatów oficjalskich, pozwów itd. To jest pierwszy taki zbiór w polskich archiwach kościelnych – zapewnia J. Łukaszewski.

Wojciech Orłowski