„Mają swoje dzieje wielkie miasta, ale mają też małe miasteczka...”
Dodane przez admin dnia Październik 06 2012 20:00:00
To wydarzenie może pretendować to kulturalno-historycznego wydarzenia roku w gminie Kiszkowo (może i w powiecie?), a samej organizacji przedsięwzięcia inni mogą pozazdrościć. Wieczór literacki połączony z promocją książki Franciszka Tuczyńskiego „Ofiary zabobonu” zgromadził w sali lustrzanej Hali Widowiskowo-Sportowej w Kiszkowie ponad 150 osób! Nie zabrakło wzruszeń, chwil radości oraz wspomnień z historii gminy Kiszkowo.
Treść rozszerzona
Bohaterowie wieczoru
- Celem naszego spotkań jest poznanie sylwetki pisarza Franciszka Ksawerego Tuczyńskiego oraz zaprezentowanie wszechstronności jego twórczości. Przede wszystkim jednak, dzisiejszy wieczór poświęcony jest jego książce „Ofiary zabobonu”, którą napisał ponad 130 lat temu tutaj, w Kiszkowie i w jego okolicach – rozpoczęła spotkanie Anna Frąckowiak, jedna z inicjatorek wydania reprintu książki „Ofiary zabobonu”.

Po jej wystąpieniu głos zabrał Tadeusz Bąkowski, wójt gminy Kiszkowo, który powitał zebranych i pokazał malutką książeczkę, oryginał „Ofiar zabobonu” z 1910 roku. - To jest dotychczas jedyne wydawnictwo o Kiszkowie, które udało nam się zlokalizować, które w sposób całościowy traktuje o Kiszkowie – podkreśla wójt. - Jestem pod wrażeniem, że tylu tutaj państwa dzisiaj przybyło. Wszystkich serdecznie witam, a szczególnie zaś witam Wojciecha Kilanowskiego, który ustąpił mi miejsca i dzisiaj mogę piastować funkcję wójt – dodaje z uśmiechem T. Bąkowski.

Dalej wójt zaznacza, że pomysł wydania tej książki zrodził się w głowach Ani Frąckowiak i Bartosza Krąkowskiego (pracowników Urzędu Gminy Kiszkowo). - Przygotowując ten reprint chcieliśmy by było w nim jak najwięcej akcentów związanych z Kiszkowem, stąd też Ania i Bartek wpadli na pomysł, by ilustracje do tej książki wykonał Dawid Sierzchulski – mówi wójt. - Uchylę rąbka tajemnicy. Dawid przeczytał książkę ale nie zna tak dalece tej historii, tych nazw potocznych, przeczytał i to co narysował, to jest wytwór jego wyobraźni. Tak sobie wyobrażał 140 lat temu te miejsca, które są opisywane – wskazuje. - Każde wydawnictwo musi mieć również taką osobę, która krytycznie spojrzy na to i szukaliśmy, któż by to mógł być i oczywiście z Kiszkowa Dawid Jung. Mieszkał tutaj i tutaj chodził do szkoły – dodaje.

Wójt Bąkowski uważa, że ważną dziedziną w życiu gminy jest oświata i zachowanie tego wszystkiego, co jest ważne, a co było udziałem naszych wcześniejszych pokoleń. - Jest to też znaczące, byśmy pamiętali, że książka którą można przeczytać, to też nauka, którą wykonuje dzisiaj szkoła. Szkoła ma dwie podstawowe rzeczy do wykonania: nauczyć dzieci czytać, pisać i by to rozumiały. Wszystko inne poszukają w internecie, w domu, w szkole i z obserwacji. Ale jeżeli nie będą umiały czytać ze zrozumieniem i pisać po polsku, to tego nawyku nie wyrobią sobie, jeśli nie będzie książki – dodaje gospodarz gminy.

O historii gminy
Po tym wstępie głos zabrali inicjatorzy wydania reprintu, jak i zorganizowania wieczoru literackiego. - „Mają swoje dzieje wielkie miasta, ale mają też mała miasteczka, nawet wioski. Wprawdzie historia małych miasteczek nie wypadłaby tak świetnie, jak historia dużych miast gdzie toczy się życie kulturalne i polityczne, dlatego o małych miasteczkach nikt nie wspomni, bo po co?” pisał autor „Ofiar zabobonu” Franciszek Ksawery Tuczyński, opisując Kiszkowo i jego okolice w XIX wieku – zaczęła A. Frąckowiak. - Kiszkowo, podobnie jak większość miejscowości w Polsce przechodziło trudne koleje losu. Dotykały je choroby, niszczyły wojny i o tym właśnie chciałabym opowiedzieć – dodaje i opowiada o historii gminy.

Dalej A. Frąckowiak wspomniała, że dzięki temu, że gmina Kiszkowo jest bogata w historię dziejącą się na tle przepięknej, nieskażonej przyrody, to w 2011 roku gmina została laureatem Grand Prix konkursu „Perły w Koronie Wielkopolski 2011” organizowanym przez Marszałka Województwa Wielkopolskiego.

- Stolicą gminy jest Kiszkowo położone na północnym stoku Doliny Rzeki Małej Wełny. Powstało ono na skrzyżowaniu dwóch szlaków handlowych. I od tego skrzyżowania pochodziła początkowo nazwa miasta: Krzyżkowo. Było ono prywatną własnością królów z rodu Piastów. W okolicach tych często bywał na polowaniach Kazimierz Wielki. Jednemu ze swych rycerzy o nazwisku Kiszka podarował on miasto i od tego czasu nosi ono nazwę Kiszkowo – wyjaśnia A. Frąckowiak.

A. Frąckowiak wspomniała też, że gmina Kiszkowo znajduje się na skraju dwóch parków krajobrazowych” Lednickiego Parku Krajobrazowego i Parku Krajobrazowego Puszcza Zielonka. Na terenie gminy znajdują się dwa obszary Natura 2000. Dolina Małej Wełny pod Kiszkowem jest szczególnym miejscem ochrony ptaków a także jednym z ważniejszych stanowisk lęgowych w Polsce. - W czasie wiosennej wędrówki liczba ptaków przekracza tu 85 tys. osobników – zaznacza.

O Franciszku Ksawerym Tuczyńskim
Kolejnym mówcą był Dawid Jung, który przybliżył zebranym postać autora książki „Ofiary zabobonu” Franciszka Ksawerego Tuczyńskiego (więcej o postaci można przeczytać w samej książce). - Jestem niezwykle wzruszony, ponieważ jest to chwila historyczna dla Kiszkowa. Po ponad 130 latach ponownie zostaje wydana powieść dotycząca ówczesnego miasta Kiszkowa – mówi D. Jung. - Zacznijmy od tego kim był Franciszek Ksawery Tuczyński? Można by o nim bardzo długo opowiadać. Był to poeta, pisarz, wydawca, edytor, człowiek wybitny – dodaje.

Urodził się 1 października 1844 r. na Pałukach. Do szkoły podstawowej chodził w Chomętowie, następnie od 1856 r. był uczniem gimnazjum w Trzemesznie. Później – od 1866 r. przez trzy lata – trwała jego kariera wojskowa. - 15 sierpnia 1876 r już jako nauczyciel trafił do Kiszkowa. Tadeusz Pietrykowski, jedyny monografista pisarza, opisuje, że Tuczyński był zafascynowany Kiszkowem, jego przeszłością, historią, kulturą, a przede wszystkim, że był to jego najpłodniejszy okres jeśli chodzi o pisarstwo. Tutaj też zainspirował się historią Kiszkowa i ofiarami zabobonu – opowiada D. Jung. - Kiszkowo słynęło z wyroków skazujących czarownice. Pierwszy udokumentowany w 1717 roku, późniejszy z 1763 roku. Powieść „Ofiary zabobonu” jest niezwykła pod wieloma względami, dlatego warto się z nią zapoznać. Bardzo się cieszę, że włodarz gminy Kiszkowo... jeśli więcej osób miało by takie nastawienie do polskiej kultury to ta kultura by troszeczkę inaczej wyglądała – podkreśla. - Wracając do Franciszka Tuczyńskiego. Jego żywot zakończył się smutnie, w osamotnieniu, w Mikołowie w 1890 roku. Napisał kilkadziesiąt fantastycznych powieści, które teraz, po książce „Ofiary zabobonu” nabiorą innego znaczenia i ich pozycja w polskiej literaturze będzie taka na jaką zasługuje, bo Franciszek Tuczyński jest naprawdę wspaniałym pisarzem. Mieszkańcy Kiszkowa mogą być dumni, że przez pięć lat tutaj żył i tworzył – zakończył.

O historii tego egzemplarza książki
Następnie o historii powstania książki „Ofiary zabobonu” i o tym, jak jeden z egzemplarzy tej książki trafiła do Kiszkowa opowiedział Bartosz Krąkowski, drugi z inicjatorów wydania tej niezwykłej pozycji.

- Książka „Ofiary zabobonu” pierwszy raz wydrukowana została w 1910 r., dwadzieścia lat po śmierci autora. Ten egzemplarz trafił do Śmigla i znajdował się tam do rozpoczęcia II wojny światowej. Niemcy niszczyli dorobek polskiej kultury i nauki. Tak było i w Śmiglu, gdy we wrześniu 1939 roku okupanci wkroczyli do miasta, zajęli m.in. budynek biblioteki. Jej księgozbiory zostały wyrzucone na ulicę. Osoby, które obserwowały tę sytuację, zbierały pospiesznie książki, starając się ocalić ich jak najwięcej, uchronić od zniszczenia. Tak postąpiły również czteroletnia Stefania Wilczyńska (obecna na wieczorze w Kiszkowie) i jej siedmioletnia siostra, które chwyciły po kilka książek i uciekły do swojego domu. Wśród ocalałych znajdował się egzemplarz „Ofiar zabobonu” – mówi B. Krąkowski.

Dalej B. Krąkowski opowiada, że po wojnie rodzina Wilczyńskich przeprowadziła się ze Śmigla do Murowanej Gośliny. W latach sześćdziesiątych ubiegłego stulecia, pani Stefania, podarowała książkę swej przyjaciółce Emilii Nowak. Ówczesny narzeczony, a obecnie mąż pani Emilii, pan Stanisław (także obecni na wieczorze), pochodzi z okolic Kiszkowa, a dokładnie z Łubowic i mógł być zainteresowany książką, której akcja rozgrywa się w jego rodzinnych stronach. - W 2006 roku, pan Stanisław odwiedził Kiszkowo. Poinformował dyrektorkę Biblioteki Gminnej w Kiszkowie Renatę Domagalską oraz sekretarza gminy Radosława Występskiego o istnieniu publikacji. W czasie krótkiej wizyty książeczka została zeskanowana. Nie wiadomo było wówczas, kto jest jej autorem, ponieważ brakowało jednej strony – dodaje B. Krąkowski.

Jak wspomina B. Krąkowski przełom nastąpił 22 grudnia 2011 r., gdy A. Frąckowiak przeglądając zasoby Wielkopolskiej Biblioteki Cyfrowej, natrafiła na pierwszy fragment powieści, opublikowany w „Orędowniku na powiaty nowotomyski i wolsztyński” z dnia 11 stycznia 1938 roku. Wówczas to dowiedzieliśmy się, kto jest autorem „Ofiar zabobonu”.

- Wówczas z pomysłem wydania reprintu zwróciliśmy się do pana wójta. Pan wójt nas wysłuchał i powiedział krótko i zdecydowanie: „Działajcie!” - wspomina B. Krąkowski. - 26 grudnia 2011 roku, na portalu internetowym „Piastowska Korona”, opublikowany został fragment książki, opisujący Kiszkowo. Przeczytała go również wnuczka brata autora, pani Maria Dolata z Poznania (także przyjechała na promocję książki), która w lutym 2012 roku, przybyła do kiszkowskiego Urzędu Gminy, by podzielić się informacjami o autorze. Pani Dolata, z zawodu bibliotekarka zbiera informacje o słynnym przodku. Od niej uzyskano fotografie autora zamieszczoną w książce oraz jego biografię, napisaną przez Tadeusza Pietrykowskiego, wydaną w 1930 roku, w czterdziestą rocznicę śmierci Tuczyńskiego – zaznacza B. Krąkowski i dodaje, że w styczniu 2012 r. zapoznano się jeszcze z aspektami prawnymi wydawania reprintu i gdy okazało się, że już nic nie stoi na przeszkodzie w ponownym wydaniu książki, został złożony wniosek o dofinansowanie wydania do Lokalnej Grupy Działania Stowarzyszenie Światowid w Łubowie – w ramach tzw. małych projektów.

Po przybliżeniu historii Kiszkowa, książki i sylwetki autora, uczniowie Gimnazjum z Kiszkowa przygotowali dla zebranych niespodziankę w postaci montażu słowno-muzycznego w trakcie którego czytane były fragmenty „Ofiar zabobonu”, a na scenie pojawiły się... czarownice, tak ucharakteryzowane, że trudno było rozpoznać, kto wcielił się w daną postać. Nie zabrakło też ziół, różnego rodzaju mikstur których zapachy unosiły się po całej sali, jak również tajemnych eliksirów.

„Wychowana byłam, że książkę należy szanować”
Następnie przyszedł czas, gdy swoimi wspomnieniami podzieliły się osoby, dzięki którym egzemplarz „Ofiar zabobonu” dotrwał do naszych czasów: Stefania Jaster (z domu Wilczyńska), Emilia i Stanisław Nowak oraz Maria Dolata. Zanim jednak podzieliłysię one swoimi wspomnieniami, wójt Tadeusz Bąkowski podziękował tym osobom, że pomogły w zrealizowaniu tego projektu.

- Wychowana byłam, że książkę należy szanować, dlatego tę książkę wyrzuconą na ulicę podniosłam. Nie wiem, co mną kierowało, po prostu ja podniosłam. I tak ona się ze mną tułała przez te wszystkie lata i nawet chciałam ją już wyrzucić, bo była zniszczona, ale spojrzałam co to jest i zobaczyłam, że to coś o Kiszkowie. Wiedziałam, że mąż mojej najlepszej przyjaciółki stąd pochodzi, to trzeba mu ją dać, niech sobie ją obejrzy. I tak trafiła do państwa Nowaków – mówi Stefania Jaster z domu Wilczyńska.

- Ogromnie się cieszę, że mogę dzisiaj być razem z wami. Jestem też mieszkańce tej gminy, urodziłem się w Łubowicach. Dlatego po przejściu na emeryturę postanowiłem napisać książkę o Łubowicach. Ta książka została napisana właśnie z inspiracji tej małej książeczki o której tyle dzisiaj mówimy „Ofiary zabobonu”, która przeleżała w naszym domu ponad 50 lat. Dlatego postanowiłem ją przekazać mieszkańcom Kiszkowa, bo to jest wasza książka – twierdził Stanisław Nowak. - Dzisiaj wraz z żoną jesteśmy dumni, że mogliśmy wam tę książkę ofiarować, byście mogli z niej korzystać – dodaje.

- Jestem wzruszona obecnością tutaj. Pochodzę z linii Tuczyńskich, która wywodzi się od brata Franciszka Ksawerego Tuczyńskiego. To imię nosił też jeden z członków naszej rodziny jakby dla upamiętnienia losów człowieka, który miał bardzo trudne życie. Trudne, ponieważ żyła w czasach zaborów, a dla nauczycieli zabory wyznaczyły bardzo jasne zadanie. Walka o mowę ojczystą i walka o tę najmłodszą część społeczeństwa, czyli o dzieci. Franciszek Ksawery Tuczyński praktycznie przez całe swoje życie miał na karku nadzór policyjny władzy pruskiej, zarówno tu w Kiszkowie, jak i później w Poznaniu. Ponosił kary pieniężne, siedział w więzieniu, najdłużej 9 miesięcy. Na tej nauczycielskiej służbie się nie dorobił, ale życie ta płynie, że nie zapomniano o nim. I odnalazł się ponownie w tej miejscowości,gdzie spędził najciekawsze lata swojego życia – mówi M. Dolata.

„Ulubiony zakątek mojej gminy”
W ramach projektu zorganizowano także konkurs dla uczniów klas IV – VI szkół podstawowych i uczniów gimnazjum. Była to pierwsza edycja konkursu literackiego im. F. Tuczyńskiego „Ulubiony zakątek mojej gminy”. W konkursowe szranki stanęło 386 uczniów.

Podczas wieczoru literackiego wręczono nagrody laureatom konkursu. Wśród szkół podstawowych pierwsze miejsce zajął Tomasz Budner ze Szkoły Podstawowej w Łagiewnikach Kościelnych, drugie miejsce – Adrianna Zielona ze SP w Kiszkowie, a trzecie – Monika Zabierek (SP Sławno). Wyróżnienia otrzymali: Małgorzata Kukurenda, Wojciech Występski i Jakub Magda (wszyscy SP Łagiewniki Kośc.). Wśród gimnazjalistów pierwsze miejsce przypadło Julii Wenzel, drugie zajęły Hanna Chuda i Oliwia Król, a trzecie – Luiza Brzozowska i Katarzyna Iwańska. Wyróżnienia wręczono: Weronice Zdunek, Katarzynie Czosnowskiej i Wiktorii Trzosek.

Po odebraniu nagród uczniowie zaprezentowali swoje prace, które można też było samodzielnie przeczytać, ponieważ zostały one pokazane na specjalnej wystawie w holu hali widowiskowo-sportowej.

„Pobudzić na nowo taki lokalny patriotyzm”
Uroczystość w Kiszkowie została dostrzeżona także przez władze powiatu gnieźnieńskiego, które reprezentowała Alina Kujawska-Matanda, członek Zarządu Powiatu Gnieźnieńskiego. - Jest mi niezmiernie miło uczestniczyć w takiej niezwykłej uroczystości. To co dzisiaj tutaj przeżywamy jest takim działaniem nakierowanym na nieocenioną, ale czasami niedocenioną dziedzinę naszego życia jaką jest kultura, tradycja, budowanie lokalnej tożsamości. Dlatego chciałabym pogratulować panu wójtowi i wszystkim, którzy się przyczynili do dzisiejszego spotkania. Panie wójcie jest pan wielkim szczęściarzem, że znalazł pan taką grupę, która się zaangażowała, która w trudach codziennego życia potrafiła z siebie wykrzesać tyle sił i tyle inicjatyw, żeby właśnie tutaj dokonać takiego dzieła, czyli pobudzić na nowo taki lokalny patriotyzm. Widzę, że zaangażowane jest całe społeczeństwo i wszystkie pokolenia. To jest doskonała promocja naszego powiatu – podsumowała spotkanie A. Kujawska-Matanda.

„To jest niesamowite uczucie”
Po prawie dwugodzinnym spotkaniu z literaturą, zapytaliśmy na gorąco po zakończeniu wieczoru, głównych sprawców tej inicjatywy Annę Frąckowiak i Bartosza Krąkowskiego o ich odczucia. - Bardzo się cieszę, że to się stało. Książka którą mieliśmy przeszło sześć lat leżała sobie gdzieś tam zapomniana i teraz ujrzała światło dzienne. Będą ją teraz mogli przeczytać wszyscy zainteresowani... To jest niesamowite uczucie – mówi zmęczona, ale szczęśliwa A. Frąckowiak. - Jesteśmy bardzo zadowoleni, nawet szczęśliwi. Udało się w rok od pomysłu do realizacji, a efekt, jak każdy zobaczył jest wyjątkowy – dodał uśmiechnięty B. Krąkowski.

- Czy będą kolejne wydawane kolejne reprinty książek o Kiszkowie? - z tym pytaniem zwróciliśmy się do wójta Tadeusza Bąkowskiego. - Jest to pierwszy projekt, poważny projekt, a kolejne pomysły już mamy w głowach zrodzone. Pójdziemy w kierunku promowania gminy Kiszkowo i Kiszkowa poprzez wydawnictwa tego typu, żeby to nie były wydawnictwa folderowe, które po przeczytaniu i obejrzeniu rzucamy na półkę i zapominamy, ale by można było do tego wracać, i przeżywać na nowo – odpowiada wójt.

Karol Soberski

Na ten temat:
„Ofiary zabobonu” - unikat na rynku wydawniczym!
Tej książki hitlerowcy nie zdążyli zniszczyć...
„Ofiary zabobonu” - nieznana opowieść o dziejach Kiszkowa!