Tablica na pamiątkę właścicieli księgarni
Dodane przez admin dnia Sierpień 31 2015 18:15:00
Dziś przy ulicy Chrobrego 38 w Gnieźnie odsłonięto tablicę upamiętniającej księgarnię funkcjonującą w tamtym miejscu przed wojną, a także jej właścicieli: Józefa Weissa i jego żonę Irenę. Tablica zawisła z inicjatywy Jacka Weissa, wiceministra kultury w rządzie Jerzego Buzka, muzyka pianisty a także gnieźnianina z pochodzenia.
Treść rozszerzona
Jak można przeczytać na tablicy, księgarnia działała w latach 1935 – 1939. Wznowiła działalność w 1945 i przetrwała do roku 1952. – Ojciec mój miał niezwykły talent nie tylko do prowadzenia interesów, ale do kontaktów z ludźmi – mówi Jacek Weiss. Wojna spowodowała, że zarówno należące do jego rodziny mieszkanie przy ul. 3 Maja, jak i księgarnia przy Chrobrego trafiły w ręce Niemców. Ale po zakończeniu wojny Józefowi Weissowi udało się wznowić działalność księgarską. – Ojciec mój był optymistą. Wierzył w to, że będzie mógł normalnie, spokojnie pracować w państwie, które wtedy powstało – podkreśla Jacek Weiss. – Od 1946 roku księgarnia niezwykle się rozwijała. Ludzie przychodzili, przynosili różne rzeczy, które Niemcy zostawili. Na przykład nuty, które mam do dziś. Potem coraz bardziej się to wszystko rozwijało, aż w pewnym momencie było widmo komunizmu, jak to się mówi i dowiedzieliśmy się, że w 1952 roku już będzie w Polsce socjalizm. W międzyczasie zdążyli wsadzić ojca do więzienia, siedział parę miesięcy, ponieważ stwierdzili, że miał za duże obroty. Ale okazało się, że to nieprawda i po jakimś czasie musieli go wypuścić nawet bez aktu oskarżenia. Tu przychodziło bardzo dużo księży, profesorów seminarium, kleryków i służby bezpieczeństwa chciały koniecznie go namówić, żeby on mówił o czym oni opowiadali. A ojciec się nie zgadzał. W końcu go stąd wyrzucili. Miał jeszcze przez moment księgarnię na Mieszka I, a potem już nie dostał zezwolenia w związku z odmową współpracy. Dla mnie osobiście socjalizm w Gnieźnie stratował moich rodziców, wszystko czego się dopracowali i co zdobyli, to wszystko zostało stracone. Pozostało trochę książek i trochę znajomych – dodaje. Podkreśla, że upamiętnienie rodziców tablicą na budynku przy ulicy Chrobrego było jego marzeniem od dawna. Udało się je zrealizować dzięki przychylności prezydenta Tomasza Budasza oraz wsparciu dyrektora Zespołu Państwowych Szkół Muzycznych Rafała Stańczaka.

Zdaniem prezydenta Tomasza Budasza upamiętnianie takich osób, jak państwo Weissowie jest ogromnie istotne dla budowania pamięci historycznej, która opiera się nie tylko na przywoływaniu tak ważnych wydarzeń historycznych, jak Zjazd Gnieźnieński, czy koronacje królewskie. Według niego historię miasta tworzy także pamięć o osobach takich, jak właściciele księgarni przy Chrobrego. – Dzięki staraniom pana profesora zawisła tutaj ta tablica, która upamiętnia tych, którzy walczyli o polskość, tworzyli ją – mówi Tomasz Budasz. – To osoby, o których musimy pamiętać. Szczególnie dzisiaj, kiedy coraz mniej tej pamięci historycznej, nauczania historii w szkołach, naszym obowiązkiem jest dbanie o przekazywanie następnym pokoleniom pamięci o wybitnych gnieźnianach – dodaje.

– Gdy rozpoczynałem karierę jako dyrektor pojechałem do ministerstwa kultury z szalonym pomysłem, żeby w Gnieźnie stworzyć średnią szkołę muzyczną. Pan Jacek Weiss zrozumiał nasz problem i podpisał zgodę, mimo negatywnych opinii. Z perspektywy nastu lat okazało się, że ta szkoła ładnie się rozwija, mimo że jest mała. Absolwenci bez trudu dostają się studia, zajmują czołowe miejsca na konkursach, nie maja żadnych kompleksów – mówi Rafał Stańczak. – Brak instrumentów, brak bazy, jest naszą wieloletnia bolączką. Dlatego w tym roku podjęliśmy krok, pozyskując do możliwości używania razem z dawnym Medykiem sali do celów koncertowych, konkursowych. Brakowało tam fortepianu. Mam zapewniania, że pojawi się nowy instrument. Parę dni temu odebrałem telefon, że nasz wniosek (w Urzędzie Marszałkowskim Województwa Wielkopolskiego – przyp. red.) przeszedł i otrzymamy dosyć spore pieniądze na rozpisanie przetargu. Będzie więc sala z dobrym fortepianem – dodaje.

Małgorzata Michałowska