„Pieszo dookoła Polski” z Ryszardem Olchowikiem
Dodane przez admin dnia Sierpień 09 2015 08:00:00
Powsinogowa podróż trwa. Sobotnie spotkanie rozpoczęło się od podróży dokoła Polski z Ryszardem Olchowikiem – emerytowanym nauczycielem wychowania fizycznego z Gniezna. Postanowił on pieszo i samotnie przejść wzdłuż linii granicznej całą Polskę pokonując tym samym ponad 4200 km. - Momentami było ekstremalnie, czasem śmiesznie, niekiedy przyjemnie, ale zawsze ciekawie – mówi.
Treść rozszerzona
Festiwal podRóżny Powsinoga trwa. W Centrum Kultury Szuflada sympatycy turystyki i podróży mogli być świadkami wyczynów podróżnika – słuchać opowieści i oglądać zdjęcia, z pieszej wędrówki dookoła Polski. Gnieźnianin, pochodzący z Białegostoku opowiadał o swojej samotnej, pieszej, 11-letniej wyprawie wzdłuż granic Polski dla uczczenia Millenium 2000.

Trasę rozpoczął w 1998 roku i postanowił, że co roku w porze wakacyjnej poświęci średnio 2 tygodnie na pokonanie ok 350 – 400 km. Miejsce zakończenia wędrówki w jednym roku zaznaczał na mapie, by w przyszłym roku powrócić do niego i wyruszyć w dalszy przemarsz. Tą metodą przeszedł ponad 4200 km wzdłuż linii granicznej – od słupka do słupka. Zajęło mu to 11 lat, bo swoją podróż zakończył w 2000 roku. Tym samym wpisał on się w annały jako pierwszy turysta, który tego dokonał. – Wiedziałem, że będzie na mnie czekała szwagierka na stacji kolejowej, ale nie myślałem, że przygotowała dla mnie niespodziankę. Ściągnęła tam mnóstwo ludzi - przedstawicieli medialnych i sympatyków podróży. Byłem ogromnie zaskoczony, ale też brudny i spocony – śmieje się.

- No i się udało, osiągnąłem cel i cieszę się, że gest ten został doceniony - mówi podróżnik. A chodzi o uhonorowanie go tytułem Podróżnika Roku 2000. – Było to dla mnie wspaniałe wyróżnienie, nagroda za 11 lat ekstremalnej wyprawy. Chwilę odebrania nagrody zawsze mile wspominam – mówi pokazując statuetkę i zdjęcia z wielkiej gali w hotelu Sheraton w Warszawie. Nagrodę odebrał z rąk Jurka Owsiaka, a w sali obecni byli tacy podróżnicy, jak Marcin Kydryński i Elżbieta Dzikowska, Wojciech Cejrowski. – Choć wtedy jeszcze nie boso – dodaje żartobliwie R. Olchowik.

Chodzenie bezpośrednio przy linii granicznej, to nie jest to samo co przejście po trasie wyznaczonej do tego celu. – Wrażenia są całkiem odmienne od tego, co można zobaczyć już choćby kilkaset metrów dalej od granicy. Ludzie na granicy są nieufni, a zwłaszcza w stosunku do faceta z 20 kilogramowym plecakiem. Turystów rzadko widują. Pytają: „Ty kuda idiosz?”, odpowiadam: „wokrug Polszy” kiwają, a i tak dzwonią po straż graniczną, a na wieżach nerwowo kręcą korbami radiotelefonów. Wówczas rozkładałem spokojnie kocyk, siadałem i zaczynałem jeść kanapkę” – opowiada podróżnik. Często słyszał też pytanie: „Panie czy to jakaś pielgrzymka?”. Stopniowo nauczył się z ludźmi porozmawiać, nakłonić do współpracy, ale zawsze musiał pamiętać o ostrożności. Jak w przypadku kiedy chciał poczęstować gumą chłopca po stronie ukraińskiej. – Najpierw chciałem mu po prostu podać, ale przypomniałem, że ostrożności nigdy za wiele. Więc cofnąłem się kawałek i rzuciłem mu paczkę – mówi.

Podróżnik opowiadał z tak wielkim zapałem, że nie jeden z obecnych w sali postanowił spakować plecak i wyruszyć w Polskę. I jak twierdzi jeden ze słuchaczy. – Od dawna planuje wyruszyć dookoła naszego kraju motocyklem. Do tego trzeba mieć dużo odwagi. Dziś opowieści Ryszarda Olchowik bardzo mnie zaciekawiły i być może dzięki temu w końcu zrealizuje swój plan, a wskazówki, które tu otrzymałem będę mógł wykorzystać – mówi Łukasz Sajkowski.

– Polska jest pięknym krajem, a za małe pieniądze można wiele się o niej dowiedzieć - zachęcał na koniec mówca. Miało się wrażenie, że opowieści i fotografie nie będą miały końca, a każde kolejne było ciekawsze od poprzedniego. - I gdyby nie ograniczony czas mógłbym o tym mówić godzinami, choć nie jestem w stanie przekazać wszystkich swoich doznań – mówi R. Olchowik.

Sona Ishkhanyan

Na ten temat:
Lodowata Alaska na upalny letni wieczór! Festiwal Powsinoga zainaugurowany!